Autopromocja

"Klip" - recenzja

"Klip"
"Klip"Media
14 stycznia 2013

Reżyserkę Maję Milos łatwo wyobrazić sobie jako kompankę do kawiarnianych plotek dla Małgośki Szumowskiej i Kasi Rosłaniec.Wyreżyserowany przez Serbkę „Klip” na każdym kroku powiela błędy popełnione przez twórczynie „Sponsoringu” i „Bejbi blues”.

 Tak jak koleżanki po fachu, Milos stara się być dla swych młodych bohaterów zarówno wyluzowaną kumpelą, jak i surową starszą siostrą. W opowieści o ekscesach współczesnych serbskich nastolatków reżyserka łączy płytki feminizm na poziomie kolorowych gazet i efekciarstwo rodem z muzycznego teledysku. Portretowani przez Milos bohaterowie interesują ją tylko o tyle, o ile mogą dostarczyć materiału do kolejnych scen seksu i przemocy. Pod kusym płaszczykiem krytyki społecznej w „Klipie” skrywa się wyłącznie prymitywna chęć szokowania odbiorcy. Serbski film nie wykorzystuje szansy, by przedstawić widzom złożony obraz życia młodych ludzi w dotkniętych wojenną traumą krajach byłej Jugosławii.

Znacznie bardziej wartościowe pod tym względem wciąż pozostają filmy Bośniaczki Jasmili Žbanić. Na szczególną uwagę zasługuje jej debiutancka „Grbavica”. W nagrodzonym Złotym Niedźwiedziem w Berlinie filmie reżyserka przyglądała się upiorom rodzinnej przeszłości, które nawiedzały niczego nieświadomą, nastoletnią dziewczynę. Problemy o podobnym ciężarze z pewnością dałoby się odnaleźć także w otoczeniu dzieciaków z „Klipu”. Niestety, zamiast z empatią pochylić się nad bohaterami, Milos wolała po prostu pójść z nimi na imprezę.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png