statystyki

Nostalgia po końcu świata. Zestaw lektur (nie tylko) na czas pandemii

autor: Piotr Kofta01.05.2020, 08:30
Każdy i każda z nas wie, jak będzie wyglądał koniec świata: widzieliśmy to, czytaliśmy o tym. Zabraknie prądu. Albo będzie wieczna zima. Ewentualnie: wieczne, pustynne lato. Zaleją nas oceany. Przylecą kosmici. Nasi sąsiedzi zamienią się w zombie. Wybuchnie słońce. Albo bomba. Wytępi nas wirus.

Każdy i każda z nas wie, jak będzie wyglądał koniec świata: widzieliśmy to, czytaliśmy o tym. Zabraknie prądu. Albo będzie wieczna zima. Ewentualnie: wieczne, pustynne lato. Zaleją nas oceany. Przylecą kosmici. Nasi sąsiedzi zamienią się w zombie. Wybuchnie słońce. Albo bomba. Wytępi nas wirus.źródło: ShutterStock

Doceniając millenarystyczne wizjonerstwo „Matrixa”, wybieram jednak zardzewiałego robota WALL-E’ego, nieuleczalnie czułostkowego i sentymentalnego zbieracza śmieci pozostawionych przez ludzkość na zdewastowanej Ziemi

J est rok 1468 w południowo-zachodniej Anglii. Pewien ksiądz, młody i niedoświadczony, przybywa do odległej wioski, w której zmarł stary proboszcz. Ksiądz ma za zadanie dopilnować pogrzebu i z ramienia lokalnego biskupa wybadać sprawę. Śmierć nawiedziła starego w podejrzanych okolicznościach, a ponadto miał on dziwne hobby – zajmował się amatorsko archeologią, włócząc się po okalających wioskę wzgórzach i wygrzebując z ziemi rozmaite artefakty. Tego rodzaju zbieractwo zostało zakazane przez Kościół, podobnie jak posiadanie heretyckich ksiąg, które proboszcz trzymał w swojej biblioteczce.

Oto fabularne otwarcie „Drugiego snu” (przeł. Robert Szulc, Albatros 2020), powieści Brytyjczyka Roberta Harrisa – autora m.in. zekranizowanych przez Romana Polańskiego książek „Autor widmo” (we wcześniejszych wydaniach: „Ghostwriter”) oraz „Oficer i szpieg”. Harris to wysokiej klasy specjalista od testowania różnych odmian literatury popularnej. Próbował już choćby prozy osadzonej w historii kontrfaktycznej („Vaterland”), kryminału rozgrywającego się w rzymskiej starożytności (trylogia: „Cycero”, „Spisek”, „Dyktator”), technothrillera („Indeks strachu”) czy postzimnowojennego political fiction („Archangielsk”). Ale dorzuca też coś od siebie – swoisty sznyt pisarskiej elegancji i niechęć do chodzenia utartymi ścieżkami. Te cechy szybko dają o sobie znać w „Drugim śnie”.

Czytelnik nie musi długo czekać na sygnały, że charakterystyka późnego średniowiecza w powieści Harrisa odbiega od znanych nam realiów dziejowych. Nic dziwnego – mowa bowiem nie o przeszłości, lecz o przyszłości. Rzeczywistość „Drugiego snu” jest rzeczywistością postapokaliptyczną. Tyle że apokalipsa (a może nawet Apokalipsa z dużej litery, bo Kościół u Harrisa traktuje tę cezurę nader serio) wydarzyła się nie wczoraj i nie przed dekadą, lecz 800 lat wcześniej. Nowy kalendarz startuje od umownego 666 r., Roku Bestii, momentu, w którym dawna – czyli nasza – cywilizacja runęła w gruzy. Powody tej katastrofy nie są oczywiste dla bohaterów powieści; oficjalnie panuje przekonanie, że była to przewidziana w świętych pismach niebiańska interwencja, kara za pychę i inne grzechy, włącznie z racjonalistyczną uzurpacją boskości. Ale nawet rewizjoniści i wolnomyśliciele nie wiedzą, co tak naprawdę stało się ze starym światem. Po ośmiu setkach lat niewiele z niego zresztą zostało: tylko skruszały beton, potłuczone szkło i nadłamany plastik.


Pozostało 86% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie