statystyki

Czapliński: Końca świata nie będzie. Apokalipsy nie będzie. Będzie coś o wiele gorszego [WYWIAD]

29.12.2019, 19:00
koniec świata, apokalipsa,

- To jest właśnie zła baśń XXI wieku – osamotnienie, izolacja, oddzielenie. Wyraża ona najgłębszy lęk, że nasi sąsiedzi nie będą mogli nam pomóc, albo ich pomoc okaże się nieistotna - mówi w rozmowie z DGP Przemysław Czaplińskiźródło: ShutterStock

- To jest właśnie zła baśń XXI wieku – osamotnienie, izolacja, oddzielenie. Wyraża ona najgłębszy lęk, że nasi sąsiedzi nie będą mogli nam pomóc, albo ich pomoc okaże się nieistotna - mówi w rozmowie z DGP Przemysław Czapliński literaturoznawca, historyk i krytyk literatury. Profesor na Wydziale Filologii Polskiej i Klasycznej UAM. Autor kilkunastu książek, m.in. „Polska do wymiany”, „Resztki nowoczesności”, „Poruszona mapa”.

200 lat temu Thomas Malthus ostrzegał, że przyrost ludności doprowadzi do katastrofy, a sto lat później niemiecki filozof Oswald Spengler wydał słynne dzieło „Zmierzch Zachodu”. W ostatnich latach w kulturze wizja końca jest już zaś wszechobecna.

To ponure, ale w ciągu 30 lat przeżyliśmy dwa końce historii. I oba, jak się okazało, należy odwołać.

Pierwszy to ten ogłoszony przez Francisa Fukuyamę?

Zgadza się. Fukuyama pod koniec lat 80. zobaczył na własne oczy upadek ZSRR i stwierdził, że dobiegł końca proces tworzenia ustrojów politycznych. W XX w. upadały po kolei: państwo teokratyczne, faszyzm i komunizm. Na scenie została demokracja liberalna i to ona – wedle amerykańskiego politologa – wyznacza kres zbiorowych poszukiwań optymalnej formacji politycznej. Dalszy ciąg historii, zdaniem Fukuyamy, miał być rozwiązywaniem problemów wewnątrz demokracji liberalnej, natomiast sam system wydawał się nieprzekraczalny.

I ten koniec został odwołany?

Wbrew temu, co twierdziło wielu polemistów, koncepcji tej nie podważyła ani wojna w byłej Jugosławii na początku lat 90., ani konflikt z Irakiem, ani zamach na World Trade Center. Rzeczywisty kres tego sposobu myślenia nastąpił wtedy, gdy ujawniły się sprzeczności wewnętrzne – między kapitalizmem i demokracją oraz między demokracją i liberalizmem.

Zacznijmy od sprzeczności pierwszej, którą zauważyła literatura przedmiotu.

Kapitalizm powoduje nierówności tak głębokie, że zaprzeczają one samej zasadzie równości – w dostępie do władzy, możliwości dobrego życia, wobec prawa. Wskazują na to zasady reprodukcji statusu uprzywilejowanych: pieniądze pozwalają forsować korzystne ustawy, różnicują społeczeństwo w dostępie do opieki medycznej czy nauki. Jeśli demokracja jest ustrojem zapewniającym możliwość przełożenia zbiorowych problemów i poglądów na decyzje władzy, to kapitalizm redukuje ów ustrój do potrzeb i przekonań grup najbardziej wpływowych. I dzisiejsze działania prorównościowe okazują się w tym względzie niewystarczające.

Druga sprzeczność?

Dobra relacja między demokracją a liberalizmem polega na tym, że demokracja dąży do zapewnienia coraz pełniejszego udziału w sprawowaniu władzy jak największej części społeczeństwa, natomiast liberalizm chroni prawa jednostki. Tworzą one ustrój, w którym parlament reprezentuje zróżnicowane poglądy, a niezależne instytucje skutecznie kontrolują przestrzeganie prawa przez władzę. Niedobra relacja między demokracją a liberalizmem wyłoniła się w Unii Europejskiej, gdy okazało się, że połączenie tych dwóch koncepcji wymaga zasady delegowania władzy na instytucje oddalone od obywateli unijnych, a nawet od parlamentów poszczególnych państw.


Pozostało jeszcze 88% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Reklama

Komentarze (5)

  • VO(2019-12-30 05:17) Zgłoś naruszenie 159

    UE to szczególnyt pokaz lekceważenia demokracji. Wbrew woli większości społeczeństw, sprowadza się do Europy *********** a państw graniczne zmusza się do nieprzestrzegania prawa emigracyjnego. UE - to DNO.

    Odpowiedz
  • alfa(2019-12-30 08:05) Zgłoś naruszenie 136

    Końca świata oczywiście nie będzie, tak jak sobie wyobrażają go ludzie. Będzie koniec złych ludzi. Zostaną zniszczeni, zanim zdołają zniszczyć ziemię, do stanu nie nadającego się do rekultywacji. Ludzie pokojowo usposobieni odziedziczą ziemię na wieki i będą żyć wiecznie na ziemi w rajskich warunkach, bo zamierzenie Tego kto powoduje, że się staje nie zmieniło się.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Tutejszy(2019-12-30 09:27) Zgłoś naruszenie 77

    Będzie koniec świata jak się wypalą atomy w galaktykach

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie