Ośmiogłowy detektyw i zagadka wiejskiej posiadłości. Jak wygląda świat w kryminałach?

autor: Piotr Kofta10.01.2020, 08:15; Aktualizacja: 10.01.2020, 08:27
Morderstwo w Orient Expressie

"Morderstwo w Orient Expressie" (2017)źródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: NICOLA DOVE

W tym uniwersum zabija się dyskretnie – ma być sterylnie i higienicznie, bo chodzi o zagadkę, szaradę, grę, w której czytelnik ma szansę odgadnąć, kto zabił, nim dowie się tego detektyw.

L ite ratura fantasy ma swój świat „high fantasy”, domyślną rzeczywistość niby-średniowiecza z elfami, smokami, krasnoludami i magią – w tej zastanej scenografii mogą się jednak wydarzyć bardzo różne rzeczy: choćby Andrzej Sapkowski ze swoim ironicznym, lekko słowiańskim, gorzko sceptycznym Wiedźminem. Odpowiednikiem świata high fantasy w kryminale jest model rzeczywistości wypracowany przez Agathę Christie i innych pisarzy oraz pisarki złotego wieku powieści kryminalnej (obejmującego z grubsza lata 1910–1940); można sobie ten model wyobrazić jako zamkniętą bądź odizolowaną przestrzeń – wiejską posiadłość, wyspę, wagon kolejowy – w obrębie której dochodzi do morderstwa. Podejrzani są wszyscy obecni, nikt nie może się ulotnić, śledztwo prowadzi detektyw (często: detektyw amator) obdarzony nieprzeciętną spostrzegawczością, wrażliwością i intuicją, który musi przy okazji rozplątać węzeł rodzinnych traum oraz konfliktów związanych z dziedziczeniem majątku, mezaliansami i lękiem przed utratą prestiżu. Głównymi bohaterami są członkowie klas wyższych, ale detektyw to obcy – klasowo, etnicznie albo po prostu behawioralnie (czyli ekscentryk). W tym uniwersum zabija się dyskretnie: najchętniej trucizną o przedłużonym działaniu, bo śmierć jako taka jest tabu – ma być sterylnie i higienicznie, chodzi bowiem o zagadkę, szaradę, o grę, w której czytelnik ma szansę odgadnąć, kto zabił, nim dowie się tego detektyw; czyjś nagły zgon w powieściach detektywistycznych złotego wieku oznacza po prostu wciśnięcie przycisku z napisem „start”.

Trudno w literaturze kryminalnej o bardziej wyświechtane legowisko. Ale również na tym polu zdarzają się niespodzianki w rodzaju „Siedmiu śmierci Evelyn Hardcastle” Stuarta Turtona. Turton (Anglik, rocznik 1981, dziennikarz specjalizujący się w żurnalistyce podróżniczej) w 2018 r. otrzymał za swoją powieść prestiżowe wyróżnienie Costa Award w kategorii najlepszy debiut i była to chyba słuszna decyzja jury, bo „Siedem śmierci…” wydaje się książką pod różnymi względami nieprzeciętną. Trudno na przykład określić jej przynależność gatunkową – najprościej byłoby powiedzieć, że to pastisz kryminału epoki złotego wieku, ale chodzi tu o kryminał, który został rozkręcony na części pierwsze i złożony od nowa, z pewnymi konstrukcyjnymi modyfikacjami. A przy tym nie jest to postmodernistyczny, intertekstualny misz-masz: mimo rozmaitych osobliwości (do których zaraz przejdziemy) Turton pozostaje zadziwiająco wierny konwencji.

Pełna dezorientacja

Mamy zatem odludną posiadłość gdzieś na angielskiej prowincji, osadzoną w bezczasie uogólnionych lat 20. lub 30. zeszłego stulecia. Wieczorem ma się tam odbyć bal maskowy, wszyscy goście już przybyli, rodzina Hardcastle – właściciele posiadłości – także są obecni. Atmosfera jest jednak mocno skwaszona i podminowana, wszyscy zebrani oczekują, że bal nie będzie miłym wydarzeniem, lecz przerodzi się w skandal. Sam dom przedstawia sobą widok rozpaczliwy: przez lata stał pusty i niszczał, a teraz, z okazji balu, został pospiesznie (i nader niechlujnie) wyremontowany, jednak rodzina szuka raczej sposobu, żeby się go pozbyć – raz, że stanowi potężne obciążenie podatkowe, a dwa, że wiążą się z nim fatalne wspomnienia: przed laty nieopodal brutalnie zamordowano jedno z dzieci państwa Hardcastle.


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie