Jane Austen to literacka legenda. Ale czy żyjąca na przełomie XVIII i XIX w. niestroniąca od tematów ekonomicznych angielska pisarka dobrze zarabiała na swojej twórczości? Gdyby żyła współcześnie, nie byłoby co do tego najmniejszych wątpliwości. W końcu „Duma i uprzedzenie” albo „Rozważna i romantyczna” to wielokrotnie ekranizowane bestsellery. Ale to dziś. A wtedy?
okładka Magazyn 23 sierpnia 2019 / Agencja Gazeta
Zagadkę zarobków Jane Austen próbował rozwikłać ekonomista John Avery Jones, zaglądając do dokumentów odnalezionych w archiwach Banku Anglii. Zachowała się korespondencja Jane Austen z jej bratem Henrym, który był bankowcem i reprezentował ją w relacjach z wydawcami. W listach można wyczytać, że złożył wydawcy ofertę na trzy książki Austen („Emma”, „Rozważna i romantyczna” i „Mansfield Park” – wszystkich pisanych w latach 1811–1815) opiewającą na sumę 450 funtów. Nie ma jednak pewności, czy dostał to, czego się domagał, bo księgi domu wydawniczego zaginęły. A od biografów Jane Austen wiemy, że na jej bracie nie zawsze dało się polegać.
Reklama

Reklama
W tej sytuacji pozostaje szacowanie zarobków na podstawie inwestycji – głównie papierów wartościowych – czynionych przez Austen. Stąd ekonomista wnioskuje, że dochód z „Dumy i uprzedzenia” to ok. 110 funtów. Do tego dochodzi 140 funtów zarobionych na „Rozważnej i romantycznej” i 310 funtów za „Mansfield Park” – powieść, którą Austen napisała już po sukcesie poprzednich. Co ciekawe, dokładnie takie sumy pojawiają się w kolejnych książkach Austen jako dochody występujących w nich (i borykających się z problemami finansowymi) bohaterów. Może to być przypadek. Ale można traktować to jako rodzaj pośredniego potwierdzenia prawdziwości przytaczanych przez ekonomistę sum.
Od tych dochodów trzeba jeszcze odliczyć podatek – ok. 56 funtów. Bo tak się składa, że w owym czasie dochody były w Wielkiej Brytanii opodatkowanie. To pokłosie wojen z Napoleonem, na które Londyn musiał zbierać fundusze (w 1816 r. podatek zniesiono).
Zapewne czekają państwo na finał tego małego literackiego śledztwa z wątkiem ekonomicznym w tle. Czyli na odpowiedź, ileż owe funty byłyby warte na dzisiejsze pieniądze. Z kronikarskiego obowiązku przypomnę tylko, że funt w pierwszej ćwierci XIX w. stał dużo mocniej niż w XXI w. W sumie Jane Austen zarobiła przez całe pisarskie życie ok. 630 funtów. Po pomniejszeniu tej sumy o stosowny podatek wychodzi na czysto ok. 575 funtów. Czyli 45 tys. funtów w przeliczeniu na dzisiejsze relacje cenowe. Lub – jak kto woli – ok. 213 tys. zł.
Dużo? Nie za bardzo. Zwłaszcza że mówimy o pisarce, która uznanie osiągnęła za życia i która tworzyła w najbogatszym wówczas społeczeństwie świata o sporym już wtedy rynku czytelniczo-wydawniczym. Dla porównania jej rywalka, Maria Edgeworth, tylko za powieść „Patronage” z 1814 r. zarobiła podobno trzy razy więcej niż Austen za wszystkie swoje książki. Może dlatego, że Edgeworthpochodziła z zamożniejszej rodziny (jej ojciec był słynnym konstruktorem), co pozwoliło uzyskać lepsze warunki finansowe u wydawcy? Byłby to kolejny dowód, że – jak mawiał Jan Kulczyk – podstawą w biznesie jest to, by dobrze wybrać sobie rodziców.
Jane Austen zarobiła przez całe pisarskie życie ok. 630 funtów. Po pomniejszeniu tej sumy o stosowny podatek wychodzi na czysto ok. 575 funtów. Czyli 45 tys. funtów w przeliczeniu na dzisiejsze relacje cenowe. Lub – jak kto woli – ok. 213 tys. zł