statystyki

Jakie naprawdę były przedwojenne Kresy? „Wieża Eiffla nad Piną”

23.11.2018, 10:00; Aktualizacja: 23.11.2018, 11:56
miasto Lida przd wojną

Lida, ulica 3-go Maja, ok. 1939 roku. Obecnie jest to miasto na Białorusi, w obwodzie grodzieńskim. W latach 1921–1945 leżało w granicach II RP, w województwie nowogródzkim.źródło: Domena Publiczna

Zaczęłyśmy się zastanawiać, czy utrwalony wizerunek Kresów, konserwatywnych, biednych, zapuszczonych, w pełni odpowiada prawdzie – mówią autorki znakomitego zbioru reportaży „Wieża Eiffla nad Piną” o próbach modernizacji wschodnich ziem II RP

Skąd pomysł, by o wschodnich pograniczach II Rzeczypospolitej opowiadać przez pryzmat modernizacji? Kresy w swoim stereotypowym wizerunku nie kojarzą się raczej z nowoczesnością.

Agnieszka Rybak: Właśnie dlatego!

Anna Smółka: Słusznie, że się nie kojarzą, bo nigdy nie były ostoją nowoczesności. Zresztą każda z nas może opowiedzieć osobistą historię dojrzewania do napisania tej książki. Ja np. mam korzenie kresowe, chociaż w mojej rodzinie nie używało się terminu „Kresy”, tylko nazwy małego mająteczku Szczara nad rzeką Szczarą (lewy dopływ Niemna, obecnie na Białorusi – red.). Wyrosłam wśród historii o tym miejscu – opowieści mojej babki zlewały mi się z narracją „Pana Tadeusza”, który był dla mnie od dziecka całkowicie zrozumiałą, domową lekturą. A to dlatego, że tamten świat przez 200, może 300 lat trwał praktycznie niezmienny, przynajmniej jeśli mowa o krajobrazie duchowym. W moim przypadku decydująca była ciekawość: istniała bowiem jakaś inna rzeczywistość kresowa, o której nie wiedziałam. Kresy były mentalnie bardzo szlacheckie, moich przodków nie interesowali jacyś tam modernizatorzy czy fabrykanci, gdy tymczasem to się działo tuż obok. Jak to mówił Cat Mackiewicz o XX-leciu: teraz panuje „duch kupiecki”, a on nie lubi „ducha kupieckiego”. Co nie znaczy, że przodkowie się prywatnie nie modernizowali, owszem, ale w Warszawie, bo ze Szczary nie dawało się żyć. Niemniej Szczara pozostawała ostoją przeszłości, jeździło się tam na wakacje.

Magazyn DGP 23 listopada 2018

Magazyn DGP 23 listopada 2018

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

AR: Ja jestem dziennikarką, przy różnych okazjach zdarzało mi się rozmawiać z kresowiakami i z tych rozmów zaczęło się coś wyłaniać: to mianowicie, że potoczne wyobrażenie Kresów, kresowa mitologia, nie obejmuje wielu istotnych aspektów tamtejszego ówczesnego życia. Rozmawiam, dajmy na to, z panią Mars z Sądowej Wiszni (miasto, majątek i pałac w dawnym woj. lwowskim, obecnie na Ukrainie – red.) i słyszę od niej: – A wie pani, bo my tam mieliśmy poziomki, całą plantację. Mama prowadziła tę plantację i myśmy je wysyłali do Harrodsa. – Jak to? – pytam. – Normalnie. Trzeba było spakować, rano zawieźć, a potem leciały samolotem do Londynu – odpowiada pani Mars. Nigdy mi się nic podobnego nie kojarzyło z Kresami. Albo weźmy Hutę Szkła „Niemen” w Brzozówce (miasto na południe od Lidy, obecnie na Białorusi – red.) – wielka, słynna fabryka, z której szkło było i jest do tej pory cenione na świecie. Nie przyszło mi wcześniej do głowy, że podobny moloch mógł powstać na ubogiej ziemi lidzkiej. Zaczęłyśmy się więc razem zastanawiać, czy ten utrwalony wizerunek Kresów konserwatywnych, biednych, zapuszczonych, w pełni odpowiada prawdzie.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze FB:

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie