Kora: Nie chodziła na skróty, więc jej ostatnia droga będzie trwać

autor: Marcin Cichoński03.08.2018, 07:15; Aktualizacja: 03.08.2018, 07:44
Kora Jackowska

Kora Jackowskaźródło: PAP
autor zdjęcia: Adam Warżawa

Bycie artystą nigdy nie oznacza sympatii wszystkich. Miarą wielkości Kory jest więc paradoksalnie także to, ilu wrogów osierociła. I jakie legendy zaczną o niej powstawać po 28 lipca 2018 r.

O pogrzebie przyjęło się mówić „pożegnanie” i „ostatnia droga”. W przypadku Kory uroczystość, która odbędzie się 8 sierpnia na warszawskich Powązkach, będzie miała charakter symboliczny. Bo nikt z nas, ludzi, którzy kochali twórczość Kory, nie wyobraża sobie, by na zawsze móc ją pożegnać. W polskiej muzyce, ale i szerzej patrząc – w naszej kulturze, a także obyczajowości – nie było w ostatnich latach drugiej takiej osobowości, która potrafiła samą swą obecnością wywierać tak silny wpływ na życie społeczne i kulturę. Zawsze mówiła w sposób wyrazisty, bez chodzenia na skróty, bez szukania słów, które być może kogoś mniej urażą. „Kto nie korzysta z kultury, ten jest szkodnik i nie ma prawa żyć”, powiedziała, odbierając w 2016 r. Złotego Fryderyka za całokształt twórczości.

Kora, czyli Olga Aleksandra Sipowicz, zmarła 28 lipca, we wczesny sobotni poranek na ukochanym przez siebie Roztoczu. W ciągu kilkudziesięciu minut od jej śmierci na Twitterze jej pamięć uczcili Lech Wałęsa, prezydent Andrzej Duda czy przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

Ludzie, którzy z nią rozmawiali, mówili o jej magicznym wpływie. Marek Niedźwiecki, który Korę uwielbiał (a nawet, jak sam przyznawał, podkochiwał się w niej), na antenie radiowej rozmawiał z nią około 40 razy. Mimo to, będąc przecież jednym z najbardziej doświadczonych dziennikarzy radiowych w Polsce, za każdym razem odczuwał tremę, pewnego rodzaju skrępowanie wynikające z rozmowy z postacią tego formatu. A także strach. „Ja zawsze chciałem rozmawiać z Korą o muzyce, ale jej nie dało się zatrzymać” – wspominał na antenie TVN24, dodając, że jeśli chciała, jasno wyrażała zdanie w sprawach politycznych czy społecznych (choćby na temat używek). A wtedy audycja zwykle wymykała się spod kontroli.

Jak bardzo poglądy Kory były niektórym solą w oku, niech świadczy reakcja najbliższych po śmierci. „Ktoś propaguje wieści, że Kora w szpitalu wzięła ostatnie namaszczenie. Raz, że nie była w szpitalu, dwa, że nigdy nie wzięłaby ostatnich namaszczeń, nigdy nie pozwoliłaby na obecność przypadkowych księży wokół siebie. Mało było spraw równie jej obcych, jak religia katolicka z jej »urzędnikami«, sztywnymi rytuałami, coraz większą hipokryzją i zbrodniami pedofilii. Sama była ich ofiarą. Nie znosiła Kościoła katolickiego jako instytucji. Może myślała o jakiejś Transcendencji, bo na Transcendencję, jako osoba uduchowiona, była bardzo wrażliwa, ale na pewno nie w wydaniu panów w czarnych sukienkach, którzy nienawidzą wszystkiego, co naturalne i wolne, a którzy dziś (poza nielicznymi wyjątkami) dorzynają demokrację wraz z PiS-em, licząc, że upasą się na nowym dyktatorskim reżimie” – napisała w emocjonalnym wpisie na Facebooku jej przyjaciółka, prof. Magdalena Środa.


Pozostało 88% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (1)

  • Ola (2018-08-03 09:38) Zgłoś naruszenie 1021

    Od 20 lat nic nie nagrała. Bez Jackowskuego była tylko uduchowiona. Artystka duża człowiek z ułomną moralnością.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie