"Henrietta Lacks", czyli cienie i blaski postępu medycyny w Nowym Teatrze

27.09.2017, 12:01; Aktualizacja: 28.09.2017, 13:07
Henrietta Lacks

To było w roku 1951 w Baltimore. 31-letnia Henrietta zachorowała na raka macicy, zmarła po kilku miesiącach nieefektywnego leczenia. Nie wiedziała o tym, że pobrano jej komórki, które okazały się zdolne do namnażania. Nie dowiedziała się o komórkach HeLa i emocjach, jakie wzbudziły w naukowcach. Osierociła piątkę dzieci, które nie dostały żadnego wsparcia, a nielojalni lekarze zbili na niej kapitał symboliczny i/lub materialny. "Henrietta Lacks" w Nowym Teatrze, fot. Magda Hueckelźródło: Materiały Prasowe

TEATR | Czy postęp nauki byłby możliwy, gdybyśmy mieli prawo żądać rekompensaty finansowej za oddane tkanki? Czy powstałby cennik komórek? Ile kosztowałyby te zdrowe, a ile zrakowaciałe? Które z nich są cenniejsze? "Henrietta Lacks" Anny Smolar stawia trudne pytania w wielu wątkach, ale to niejedyna propozycja w najnowszy repertuarze stołecznego Nowego Teatru.

wróć do artykułu

Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Informacja prasowa
Polub Gazetaprawna.pl

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie