statystyki

Gliński: Ja się do teatrów kompletnie nie wtrącam, chociaż często daję na nie pieniądze [WYWIAD]

19.10.2017, 20:30; Aktualizacja: 20.10.2017, 09:07
- Sprzątamy właśnie po PO: nie wprowadzali nawet dyrektyw europejskich - mówi minister

- Sprzątamy właśnie po PO: nie wprowadzali nawet dyrektyw europejskich - mówi ministerźródło: PAP
autor zdjęcia: Radek Pietruszka

- Nie ma pełnej wolności w sztuce, choć jej granice powinny być jak najszersze - wyjaśnia Piotr Gliński, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego w rozmowie z Piotrem Zarembą. 

Reklama


Odwołał pan Magdalenę Srokę z funkcji dyrektora Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Na czym polegało naruszenie przez nią prawa?

Działała na szkodę własnej instytucji. Także swego pracodawcy. I zataiła tę kwestię przed pracodawcą, zresztą wspólnie z Radą PISF. Próbowano to przede mną ukryć, a ja sprawuję nad tą instytucją nadzór. Notabene z tego, co do mnie dociera, wynika, że tego rodzaju listy mogły być wysyłane częściej (chodzi o list, który jedna z pracownic PISF-u skierowała do stowarzyszenia amerykańskich studiów filmowych Motion Picture Association of America - red.).

Co to znaczy?

Otrzymuję takie informacje. Ale to problem szerszy, być może przyczynek do mentalności dyrektor PISF i jej bliskich współpracowników.

To przykry incydent, ale incydent, mówią jej obrońcy.

Potwierdzam, że współpraca z PISF układała się nieźle. Ale dziwię się, że teraz nikt nie chce rozmawiać o treści listu. A ta treść jest tu kluczowa. Bo wyraża pewną groźną, destrukcyjną dla demokracji i ładu instytucjonalnego, postawę. To nie incydent, mamy do czynienia ze skrajnie zideologizowaną krytyką ekipy, która w demokratyczny sposób doszła do władzy w Polsce. Opisuje się nas w konwencji karykatury: że cenzura, że nacjonalizm, że rządzący działają pod figurą Chrystusa, więc są zapewne podporządkowani Kościołowi. Nacjonalistyczny zaścianek sporządza czarne listy homoseksualistów. Ale w gruncie rzeczy to coś więcej, to unieważnienie, delegitymizacja, to odmowa prawa do kierowania państwem, do funkcjonowania w życiu publicznym. Bo „naziol” i cenzor nie ma do tego prawa.

Nie przesadza pan?

Niestety nie. To jest „przemysł pogardy”, tak się uprawia u nas politykę od kilku lat. I w przypadku PISF to jest już polityka. Możemy się różnić, ale nie możemy przeciwnika odczłowieczać, przedstawiać go jako faszystę. Ludzie, którzy się do takiego języka odwołują, nie mogą reprezentować Polski na zewnątrz, nie powinni też chyba kierować państwowymi instytucjami.

Pan przedstawia motyw polityczny. Ale który przepis złamała?

Artykuł 14 pkt 1 ustawy o kinematografii w związku z art. 100 paragraf 2 pkt 4 kodeksu pracy. Co najmniej.


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (8)

  • qwas(2017-10-19 22:04) Zgłoś naruszenie 122

    bezczelny typ... nie wtrąca sie do teatrów.... a kto wycofuje przyznane dotacje bo się sztuka KLĄTWA nie podoba ?? No kto ? CIEMNEMU LUDOWI to możesz wciskać ten kit....

    Odpowiedz
  • bez(2017-10-20 10:55) Zgłoś naruszenie 121

    Ten człowiek dewaluuje pojęcie kultury, jest jej największym zaprzeczeniem. Nie mogę już patrzeć na tę wypacykowaną zawziętą twarz, nie mogę czytać jego słów pełnych fałszu i pogardy dla ludzi.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • kazcadu.a(2017-10-21 08:30) Zgłoś naruszenie 70

    Nasze pieniądze, Gliński, nasze....Dobroczyńca kultury, tylko jakiej? Chyba tylko tej obecnie cenzurowanej.

    Odpowiedz
  • kloc(2017-10-21 14:05) Zgłoś naruszenie 40

    wał

    Odpowiedz
  • olo(2017-10-20 11:31) Zgłoś naruszenie 46

    Tylko idiota daje pieniądze i nie pyta się na co i nie nadzoruje tego. Nie podejrzewam że Gliński to idiota i z rządu powinien dawno wylecieć, jawne antypolskie nastawienie

    Odpowiedz
  • Agata B.(2017-10-22 08:17) Zgłoś naruszenie 30

    Panie Boze! Uwolnij nas od tego cieniasa !!!!!!!!

    Odpowiedz
  • Brum(2017-10-21 19:14) Zgłoś naruszenie 30

    Kłamstewko na kłamstewku: trzeba by napisać trzy razy dłuższy tekst, żeby je sprostować... Ot, choćby brednia, że portal e-teatr Instytutu Teatralnego coś napisał przeciw niemu. Otóż portal ten sam nic od siebie nie pisze, a po prostu publikuje z automatu wszystko, co się we wszystkich polskich mediach pisze o teatrze... A wicepremier polskiego rządu nazywa za ten fakt IT - jaczejką... Znaczy jaczejka, bo nie ocenzurowali? :)

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Reklama