- Dzisiejsza kultura często służy jedynie zaspokajaniu przyjemności i jest zręcznym sposobem na szybką autopromocję. Na nasz festiwal zapraszamy ludzi, dla których sztuka nie jest narzędziem do promowania siebie, ale sposobem mówienia o tożsamości, o dawnych obyczajach, wierzeniach i źródłach moralności – mówi Grzegorz Bral, dyrektor artystyczny Brave Festival oraz Teatru Pieśń Kozła. – Jest naprawdę nieskończenie wiele innych powodów uprawiania sztuki i o tym jest nasz projekt. Podczas większości europejskich festiwali wszyscy szukają potężnych, magnetycznych nazwisk, które zdołają przyciągnąć tłumy. My nie chcemy tłumów. My chcemy ludzi refleksyjnych, czujących, skorych do stawiania sobie trudnych i zasadniczych pytań. Ja robię antyfestiwal dla ludzi, którzy po spektaklu lub koncercie podejdą do mnie z pytaniem: A jak ja mogę pomóc?

Od 2005 roku Brave Festival pokazuje ludzi, którzy kultywują swoją tradycję, często z narażeniem życia. Uczy szacunku do innych kultur, przypomina o potrzebie ratowania wypędzonych ze swojej tożsamości. To nie sztuka sama w sobie jest w nim najważniejsza. Ona jest tylko/aż narzędziem do pokazania różnorodności ludzi, którzy właśnie w tym widzą swoją największą siłę. Ważna jest też edukacja, pozwalająca na doświadczenie odmienności. Grzegorz Bral przyznaje, że to też jego osobista, nieustanna potrzeba doświadczania drugiego człowieka pochodzącego z innej kultury. Albo chociaż z innego miasta. - Moje zachowawcze struktury emocjonalne zawsze szwankują i to jest sygnał, że się uczę czegoś nowego. Problem z takim nauczaniem leży w tym, że coś trzeba „odpuścić”. Głównie własną sztywność, przekonanie, że jest tylko tak, jak my uważamy. Dla nas wszystkich to właśnie jest najtrudniejsze: zrezygnować choć trochę z własnego poczucia doskonałości – mówi dyrektor artystyczny festiwalu.

Festiwal, który nie jest festiwalem

- Czternaście lat temu prezydent Dutkiewicz zaprosił mnie na rozmowę i powiedział: Wymyśl festiwal, który miałby sens". Prośba ta była nieco zaskakująca, bo we Wrocławiu odbywało się corocznie 56 festiwali – wspomina Grzegorz Bral.

Propozycja trafiła na podatny grunt, bo jak przyznaje Bral, niewymagająca rozrywka była dla niego zawsze jakimś szczególnym rodzajem braku odpowiedzialności za rzeczywistość, chowaniem głowy w piasek i unikaniem świadomego życia. - Zacząłem się zastanawiać jaki festiwal może mieć sens. Wiele lat temu zetknąłem się z tybetańskim lamą, mistrzem medytacyjnym i lekarzem dr Akong Tulku Rinpocze, który przez ponad trzydzieści lat wracał do tybetańskiej części Chin, by budować szkoły, kliniki i odbudowywać klasztory dla bezdomnych, osieroconych i potrzebujących – mówi Bral. - Zwykł on tak realizować swoje projekty, by każdy ich beneficjent odnosił z nich pożytek. Uważał, że jeśli wszyscy będą wykonywali pracę ze względu na dobro innych, wówczas działanie będzie mieć sens.

Grzegorz Bral: Zrozumiałem, że zamiast o sztuce, trzeba stworzyć festiwal o ludziach, którzy dzięki niej przynoszą innym pożytek

OUTCASTS/WYKLUCZENI

Tegoroczna edycja odbywa się pod hasłem „Outcasts/Wykluczeni”. Będzie dwukrotnie większa od poprzednich, ponieważ wydarzenie wspiera wrocławska Europejska Stolica Kultury. Do Wrocławia przyjadą ludzie z całego świata, pokazujący, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach społecznych i politycznych można pozostawać wspaniałym i odważnym artystą. Za każdym z nich stoi wstrząsająca historia.

- Wierzę, że każdy człowiek kiedyś przeszedł lub przejdzie bardzo trudne chwile. To nam pozwala dojrzewać i nie odrzucać tych, którzy potrzebują uwagi i pomocy. Nasz projekt jest dla tych, którym chce się słuchać innych ludzi – mówi Grzegorz Bral.

Bral zaznacza, że kategoria "bycia wypędzonym" towarzyszy na różne sposoby wszystkim ludziom. Oczywiście, media huczą o emigrantach, bo jest to takie oczywiste wypędzenie. - Czy huczały kiedy ONZ-owskie statystyki mówiły pięć czy dziesięć lat temu o setkach milionów uciekinierów i wykorzenionych? – pyta retorycznie Bral. - Europę zainteresowali wypędzeni, bo stali się europejskim problemem. Czy Europa interesowała się nimi wcześniej, kiedy problem w skali ludzkiej wcale nie był mniejszy? Mam teraz w swoim zespole aktorskim siedemnastu ludzi z czternastu krajów. Między innymi z Kuwejtu, Egiptu, Iranu. Pewnego wieczora usiedliśmy na sali prób i spytałem, kto z nich nigdy nie poczuł się choć raz odrzucony, skreślony, wypędzony. Nikt nie podniósł ręki.

BOHATEROWIE 12.EDYCJI

Wiosną 2016 roku na rynku wydawniczym ukazała się książka Artura Domosławskiego „Wykluczeni” (Wielka Litera, Warszawa 2016). Niezwykle ważna i …bezgranicznie pesymistyczna. Jej bohaterami są odrzuceni całego świata. Ludzie, o których nikt się nie upomni, ofiary globalizacji, rabunkowej gospodarki, zmuszeni do opuszczenia domów, wydziedziczeni w sensie materialnym oraz kulturowym i tożsamościowym. Domosławski nie próbuje dawać nawet cienia nadziei, że ten stan rzeczy może się zmienić.

12. edycja Brave Festival upomina się właśnie o nich, o „Outcasts/Wykluczonych”. Dlatego pokaże ludzi, którzy się nie poddali, których odrzucenie uczyniło silniejszymi. Bez względu na „stygmaty”, które im towarzyszą, każdego dnia wygrywają coś wielkiego, a swoją tożsamość zachowują dzięki sztuce.

Kompletowanie ostatecznej listy artystów występujących na Brave Festival to zawsze bardzo skomplikowana praca. Jak mówi Grzegorz Bral, ludzie, których zapraszają nie znajdują się na listach przebojów. - Jak zwykle nieoceniony Marek Mieleszko pomógł mi w tym roku zidentyfikować kilkadziesiąt różnych grup ze świata. A potem to była już tylko walka o budżet, wizy, pozwolenia, bo kiedy ktoś przyjeżdża na przykład z Zachodniego Brzegu Jordanu, to pojawiają się kłody.

Między 1 a 16 lipca do Wrocławia przyjadą: Cyganie-jogini ze wschodniego Radżastanu, podróżujący od wsi do wsi, odprawiając rytuały, którzy jeszcze do niedawna nie mieli prawa do edukacji i opieki społecznej oraz zespół niesłyszących bębniarzy z Malezji - DeafBeat. Brazylię reprezentować będzie Blind Ballet Company, jedyny zespół tańca klasycznego na świecie złożony z osób niewidomych. Nalaga’at Theater z Izraela przedstawi spektakle, w których obsadę aktorską stanowią osoby niewidome i głuche, a brytyjski Candoco Dance Company, którego solistami są także tancerze niepełnosprawni, wystąpi z pokazem tańca nowoczesnego.

Gościem Brave Festival będzie też Musicians without Borders z Izraela, którzy muzykę wykorzystują jako element terapii wykluczonych oraz afrykański poeta, muzyk, aktywista i uchodźca polityczny z Demokratycznej Republiki Konga, który obecnie mieszka w obozie dla uchodźców Tresor Nzengu. Z Warszawy już po raz kolejny przyjedzie Teatr 21, który swą nazwę wziął od dodatkowego chromosomu 21, którym obdarzeni są jego aktorzy (w teatrze grają osoby z zespołem Downa oraz z autyzmem).

Ze specjalnym pokazem pojawi się hiszpański choreograf Iván Pérez, związany na stałe z holenderskim zespołem tańca nowoczesnego Korzo w Hadze. We Wrocławiu zaprezentuje najnowszy spektakl „Exhausting Space”, ukazujący relacje międzyludzkie w różnych aspektach od bliskości po agresję i poniżenie i dotykający problemu przekraczania granic między ludźmi zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym sensie.

Oczywiście nie zabraknie też spektakli Teatru Pieśń Kozła: „Pieśni Leara”, „Portrety Wiśniowego sadu”. Wydarzeniem będzie premierowy spektakl „Crazy God” w reżyserii Grzegorza Brala.

„CRAZY GOD"

- To będzie symfonia na obraz, gest i słowo. Spektakl połączy taniec, narrację literacką, sztuki wizualne, elementy wokalne i muzykę - mówi Grzegorz Bral, reżyser spektaklu i dyrektor Teatru Pieśń Kozła.

Crazy God Fot. Mateusz Bral

Crazy God Fot. Mateusz Bral

źródło: Materiały Prasowe

W spektaklu weźmie udział 17 artystów z całego świata: z USA, Japonii, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Iranu, Egiptu, Kuwejtu, Grecji, Norwegii, Finlandii i Polski. Są wśród nich zarówno aktorzy teatralni, jak i tancerze, śpiewak operowy i zawodowi muzycy. - Pochodzą z różnych kultur, dzięki czemu każdy wnosi coś osobistego, własny śpiew czy taniec. Łączą nas muzyka, ruch i Szekspir - mówi Bral.

"Crazy God" jest inspirowany "Hamletem" Szekspira, brutalnym dziełem Heinera Müllera "HamletMachine" oraz poematem "Skowyt" Allana Ginsberga. Czwartym elementem narracji jest poezja Alicji Bral. - "Crazy God" pokaże świat jako wielki teatr kłamstwa i różnego rodzaju uzurpatorów, na różnych poziomach, od polityki po obyczajowość - wyjaśnia Grzegorz Bral.

Scenografię przygotował Robert Florczak, kostiumy zaprojektowała Alicja Gruca, a muzykę symfoniczną stworzyła Katarzyna Szwed.

Więcej na temat spektaklu "Crazy God"

BRAVE: Forbidden CINEMA

Nawiązując do tematu tegorocznej edycji festiwalu: "Outcasts-Wykluczeni", Brave: Forbidden CINEMA skupi się na filmach zakazanych i ukazujących niedozwolone praktyki, rytuały, uczucia. - Siła tegorocznego programu filmowego tkwi przede wszystkim w tematyce dzieł, które podejmują tak interesujące i często dramatyczne kwestie, jak handel dziećmi w Gwatemali, rytuał zaprzysięgania dziewic w Albanii, sytuacja uchodźców na Lampedusie czy podziemna scena techno w Iranie – mówi Adam Kruk, kurator Brave: Forbidden CINEMA.

- Kluczem doboru tytułów były jednak przede wszystkim walory artystyczne prezentowanych filmów. Nie mniej ważna niż odwaga w poruszaniu palących na świecie kwestii i przekraczaniu tabu, była odwaga formalna obrazów, które przyjadą do nas z całego świata – dodaje Kruk. I jako przykład podaje wyrafinowaną twórczość chińskiego reżysera Lou Ye, którego pierwszą retrospektywę w Polsce będzie można zobaczyć na festiwalu.

Filmy prezentowane będą w czterech sekcjach. Pierwsza z nich to festiwalowy debiut - sekcja konkursowa. - Nowa sekcja ma zwiększyć rangę festiwalu. Prezentowane filmy będą walczyć o nagrodę 4 tys. euro, a laureata wybierze publiczność – mówi Adam Kruk. W konkursie znalazło się 7 filmów niepokazywanych jeszcze w Polsce w szerokiej dystrybucji. - Chcemy zwrócić na nie szczególną uwagę: zarówno na podejmowane w nich kwestie, jak i samych twórców, utalentowanych i odważnych ludzi, tworzących, często wiele ryzykując, na całym świecie – tłumaczy Kruk. W ramach sekcji konkursowej publiczność będzie mogła spotkać się z twórcami filmów: reżyserami, aktorami, producentami.

Brave: Forbidden CINEMA to nie tylko filmy fabularne. - W samym konkursie zobaczymy aż trzy dokumenty. Przykład pokazywanego na Brave'ie głośnego filmu "Fuocoammare" Gianfranco Rosiego, który został w tym roku laureatem Złotego Niedźwiedzia w Berlinie, pokazuje, że to często właśnie dokument staje się dziś dla odważnych reżyserów najlepszym środkiem wyrazu. Do tego, widoczne szczególnie w produkcjach powstających w ostatnich latach, bogactwo i wyrafinowanie formalne, sprawia, że może on na równych prawach walczyć z fabułą o uwagę widza – mówi Adam Kruk.

W sekcji Forbidden Love znajdzie się siedem filmów prezentujących różne wymiary zakazanej miłości, a w sekcji Retrospektywa, wspomniany już przegląd filmów kontrowersyjnego chińskiego reżysera Lou Ye, dekonstruującego oficjalną politykę historyczną. Prócz tego czeka nas przegląd mniej znanych polskich „półkowników”, niedopuszczonych przez cenzurę PRL do dystrybucji oraz projekcja legendarnego pierwszego światowego „półkownika”- „Purity” z 1916 roku w reżyserii Rae Bergera.

Każdy z prezentowanych podczas Brave: Forbidden CINEMA filmów jest odważny na swój sposób. Jak zauważa Adam Kruk, niektóre eksperymentują z formą filmową lub ukazują śmiałą erotykę, inne pokazują po prostu odważnych ludzi, którzy, by móc podtrzymywać swoją kulturę czy bronić tożsamość, wiele ryzykują. Tak jest choćby w przypadku muzyków z Mali, bohaterów filmu "Grajmy dopóki nas nie zabiją" czy irańskich didżejów w "Raving Iran". - Czasem ryzykują sami reżyserzy – dodaje Kruk. – Tak było w przypadku Marokańczyk Abdellah Taia, który w autobiograficznej "Armii zbawienia" opowiada o trudnej relacji na linii homoseksualizm-islam, czy Lou Ye, osadzającego akcję "Letniego pałacu" na tle protestów na placu Tiananmen. Dostał za to od chińskich władz pięcioletni zakaz robienia filmów.

Adam Kruk podkreśla, że to jednak festiwal filmowy i warto zwracać uwagę także na język kina. - Niektóre filmy, by opowiedzieć o rzeczach ważnych, często w danych kulturach zakazanych, posługują się językiem dokumentu, inne używają metafory i poetyckich obrazów – wyjaśnia. – Tak jest choćby w przypadku filmu pokazywanego w sekcji Forbidden Love - "Strefy nagości" Urszuli Antoniak czy "Ojca, syna i innych historii" wietnamskiego twórcy Dang Di Phana. Mamy filmy opowiadające historie z iście hollywoodzkim rozmachem, jak "Tańczący Arabowie" o miłości Palestyńczyka i Żydówki czy "Tanna", która przyjedzie do nas z Oceanii. Kruk wymienia też tytuł ocierający się o kino eksperymentalne: "To nie jest kraj dla głupich ludzi" rosyjskiego dysydenta Olega Mavromattiego. - Każdy z twórców szuka własnego języka i własnej tematyki. Te poszukiwania są w filmach pokazywanych na Brave Festival niezwykle ciekawe – podsumowuje.

Organizatorzy podkreślają, że widownia filmów, to ludzie w różnym wieku, ciekawi odmiennych kultur, próbujący jak najlepiej zrozumieć świat we wszystkich aspektach.

Brave Kids

Niezależnie od Brave Festival toczy się 7. Edycja Brave Kids. Rozpoczęła się 18 czerwca, a swój finał będzie mieć 12 lipca podczas spektaklu finałowego we wrocławskiej Hali Stulecia. W 7.edycji bierze udział 144 gości z czterech kontynentów i 19 krajów. - Do udziału w Brave Kids zapraszamy organizacje z całego świata, które starają się przez sztukę wydobywać dzieci z biedy, patologii, odrzucenia i na co dzień z nimi pracując, pomagają w kształceniu i rozwijaniu talentów – mówi Justyna Warecka, producent wykonawczy Brave Kids. - Często są jedyną alternatywą dla zagrożeń wynikających z życia w slumsach czy wręcz na ulicy. Pokazują inne możliwości rozwoju i sposobu życia – dodaje Warecka.

Więcej o Brave Kids

ROKPA

Brave Festival to wydarzenie fundraiserskie; cały dochód z biletów przekazywany jest szwajcarskiej fundacji ROKPA International, niosącej pomoc osieroconym i bezdomnym dzieciom w Tybecie, Nepalu i Zimbabwe.

Organizatorem Brave Festivalu jest Stowarzyszenie Kultury Teatralnej "Pieśń Kozła", skupiające ludzi, których celem jest prowadzenie działań kulturalnych w sferze teatru i muzyki, prowadzenie edukacji poprzez sztukę oraz promowanie i wspieranie innych artystów, twórców, a także społeczności, których tradycje są zagrożone.