Kiedy myślę o ilustracjach książek dla dzieci, przed oczami stają mi finezyjne rysunki Jana Marcina Szancera do „Akademii Pana Kleksa” lub ilustracje Ernesta Sheparda do „Kubusia Puchatka”. Ale dzisiaj świat polskiej ilustracji dla dzieci rozrósł się i zróżnicował. Widać to zwłaszcza w ciągu ostatniej dekady, kiedy na rynku pojawiły się nie tylko nowe pozycje księgarskie, lecz także oficyny wydawnicze specjalizujące się w książkach dla dzieci, takie jak Dwie Siostry czy Wytwórnia.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

To właśnie Wytwórnia jest współorganizatorem trwającej w Zachęcie wystawy „Tu czy tam?”. Ekspozycja, której starano się nadać charakter interaktywny, została rozlokowana w trzech salach. W pierwszej można dowolnie rysować po ścianach z reprodukcjami z książek wydawnictwa, w drugiej obejrzeć przestrzenne instalacje-ilustracje eksponujące prace wybranych ilustratorów trochę jak teatrzyk, a trochę jak fotoplastykon. W ostatniej sali urządzono wielką czytelnię, w której leżąc na poduchach, możemy kartkować książki.

Choć do wystawy zaproszono ponad dziesięciu artystów, a temat sam w sobie zawiera ziarno wizualnej kakofonii, chaos jest ostatnim skojarzeniem, jakie można mieć podczas odwiedzin w Zachęcie. Każdy z ilustratorów ma charakterystyczną kreskę i wyrobiony styl. Ta różnorodność ciekawi, zamiast przytłaczać. Wytrawniejszym dorosłym widzom miło będzie również odnaleźć nawiązania do polskiej szkoły plakatu w realizacjach Edgara Bąka lub retroklimat w rysunkach Katarzyny Boguckiej do wiersza Brzechwy „O Panu Tralalińskim”.

Można się zachwycać artystycznymi odniesieniami prezentowanych ilustracji, ale kluczowe pozostaje pytanie o atrakcyjność tych koncepcji dla samych dzieci. Twórcami dzisiejszych ilustracji są trzydziesto- i czterdziestolatkowie, a więc osoby wychowane na specyficznej kulturze wizualnej. Ich realizacje są zatem siłą rzeczy odzwierciedleniem ich własnych gustów. Gusta dzisiejszych dzieci kształtują się w dużo większym stopniu na grafice i animacji komputerowej niż publikacjach papierowych. Dlatego zjawisko polskiej ilustracji książek dla dzieci – nawet jeśli przeżywa dziś rozkwit – pozostaje zagadnieniem niszowym. Świetnie, że wystawa w Zachęcie została pomyślana tak, by zwiedzanie były zabawą. Dzieci się bawią, rodzice także. Byłoby wspaniale, gdyby zwiedzający także inne wystawy w Zachęcie potrafili tak spontanicznie przeżywać sztukę.

Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci | Zachęta, Warszawa | wystawa czynna do 8 maja