W filmach musi się coś dziać, nawet jeśli opowiadasz o kolesiu, który czyta gazetę – mówi Grímur Hákonarson, reżyser filmu „Barany. Islandzka opowieść”
Owce podchodzą do aktorstwa metodycznie – zupełnie jak Robert De Niro. Wystarczy krzyknąć „akcja”, a od razu stają się postaciami, które grają (śmiech). Łatwo się z nimi pracowało. Z samymi aktorami też, ale owce przynajmniej nie zadają ci żadnych pytań o motywację swojego bohatera. Długo szukałem odpowiednich zwierząt – chciałem, by miały określony wygląd i aby widzowie od razu uwierzyli w ich wyjątkowość. Poza tym musiały być zrelaksowane i nie bać się ekipy. Można powiedzieć, że zorganizowaliśmy owczy casting. Kiedy wreszcie znaleźliśmy odpowiednie stado, jego właścicielka okazała się z nimi prawie tak zżyta jak moi bohaterowie – ciągle z nimi rozmawiała. Może dlatego nie bały się chodzących wokół ludzi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.