Współcześni młodzi potrafią cieszyć się szczęściem drugiej osoby – mówi nominowany do Oscara za film „Timbuktu” reżyser Abderrahmane Sissako, juror na tegorocznym festiwalu w Cannes
Jak różnią się pana wrażenia z festiwalu w Cannes w zeszłym i w tym roku? Dziś juror, wtedy – pretendent do Złotej Palmy...
W zeszłym roku byłem na festiwalu z filmem, który startował w konkursie głównym. Ostateczną wersję „Timbuktu”, którą oglądała pani w kinie, ukończyłem ledwie dwa tygodnie przed rozpoczęciem imprezy. Fascynujące było dla mnie obserwowanie, jak ludzie na niego reagują. To było moje nowe „dziecko”. Nie miałem jeszcze wtedy do tego materiału żadnego dystansu, nie umiałem go ocenić, tylko słuchałem, chłonąłem. Od tamtych wydarzeń minął rok, a ja wciąż spotykam na festiwalu ludzi, którzy chcą się ze mną dzielić swoimi wrażeniami, bo widzieli mój film po raz kolejny, po premierze w ich kraju. Zbieram te opinie i emocje.