Animacje ze studia Pixar, superbohaterowie z komiksów Marvela, „Gwiezdne wojny” i Indiana Jones. Filmowe imperium Disneya rozrosło się do rozmiarów, które trudno ogarnąć. Ale w dziedzinie rozrywki wciąż nie ma sobie równych
Forrest Gump przekonywał niegdyś, że życie jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiadomo, na jaką trafisz. Jak pudełko czekoladek jest też imperium Walta Disneya. Z tą różnicą, że tu zawsze wiadomo, na jaką czekoladkę się trafi – wyborną. W tej bombonierce każdy znajdzie coś dla siebie. Są tu czekoladki o smaku dzieciństwa, są oryginalne smaki nowoczesności, wreszcie – są cukiernicze eksperymenty, które choć nie zawsze zostawiają przyjemny posmak, to i tak zapisują się w pamięci. Disney staje się imperium rozkoszy, które próbuje zaspokoić smaki wytrawnych i prostych podniebień. I idzie mu z tym całkiem dobrze. Właściwie powoli staje się monopolistą.
Dobry wujek, zły kapitalista