Autopromocja

"Miasto 44" - agonia Warszawy

Miasto 44
Miasto 44Media
22 września 2014

„Miasto 44” to kino pełną gębą. Dowód na to, że polski Hollywood nie musi być wcale ironiczną utopią

Za duży blask, jak w „Kanale” Wajdy. Początkowo błyszczy słońce. Wojna się zestarzała, nawet, wstyd przyznać, spowszedniała. Trupy na ulicy, godzina policyjna, łapanki, ale przecież ktoś ma szesnaście lat, ktoś inny wychodzi za mąż, wiśnie bordowieją w cukiernicy, a dziewczyny, pomimo upału, pachną świeżością.

Pod koniec parnego sierpnia 1944 krańcowość była wpisana w potrzebę chwili. Ponieważ życie mogło skończyć się zawsze i wszędzie, nie obawiano się żyć. W uwerturze „Miasta 44” Jana Komasy znajdziemy prawdziwie sensualne emocje: zniewolenie szczęściem młodości wobec nieszczęsnej sytuacji, w której „zakwitające dziewczęta” z arcydzieła Prousta miały za chwilę przekwitnąć spazmem przerażenia.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png