Przez 50 lat swojej kariery sprawdził się w wielu gatunkach. Krzysztof Krawczyk wspomina ważne momenty
Na swojej najnowszej płycie „Pół wieku człowieku” podsumowuje pan 50-lecie kariery. Co pomogło panu przetrwać na rynku tyle lat?
W dużej mierze na pewno różnorodność repertuaru i współpracowników. Nagrałem ponad sto płyt z ogromną liczbą artystów różnych pokoleń, grających różne gatunki muzyki. Na tej płycie śpiewam na przykład w towarzystwie Ras Luta. Wykonywałem romanse rosyjskie, country, rock’n’roll, swego czasu nawet muzykę taneczną nazywaną disco polo. To zresztą pomogło mi powrócić przed laty na rynek. Kiedy puszczano mnie w programie „Disco Relax”, co niedzielę oglądało to kilka milionów ludzi. Zresztą wciąż nie mam problemu z frekwencją na koncertach. A przychodzą na nie już trzy pokolenia fanów, całe rodziny. Dlatego też nazywam siebie śpiewakiem rodzinnym. Oczywiście różnorodność to niejedyny sposób na przetrwanie. Są artyści, którzy spełniają się w jednym gatunku, ale to wynika też z ich ograniczeń, nie każdy ma warunki do śpiewania w różnych stylach. Mój głos na szczęście na to pozwala. Ważne, żeby przy wyborze repertuaru nie mierzyć zbyt wysoko, poza własne możliwości. Ja staram się pokonywać te poprzeczki, które są w moim zasięgu, nie łapie się każdego pomysłu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.