Bohaterem „Łowcy” jest Martin, najemnik wynajęty przez korporację, której, jak to zwykle bywa, zdaje się przyświecać niegodziwy cel.
Oparty na egzystencjalnej metaforze film Daniela Nettheima to nieco zaskakująca letnia propozycja repertuarowa. Nie dość, że debiutuje u nas dopiero po trzech latach od światowej premiery, to jeszcze w dodatku na początku zwyczajowego sezonu blockbusterowego. Zapewne, niestety, przepadnie w gąszczu rozbuchanych spektakli, a szkoda. Oparty na powieści Julii Leigh „Łowca” to daleki krewny Melville’owskiego „Moby Dicka”, nieznacznie tylko muśnięty hollywoodzkim paluchem, który nie pozostawia jednak na nim tłustego śladu. Nettheim, choć kuszony atrakcyjną prostotą efektownych zagrywek fabularnych, rzadko daje się zwieść podszeptom scenariuszowego demona i jego film pozostaje spójny duchem z eteryczną prozą Leigh.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.