Autopromocja

"Lucyfer. Gwiazda Zaranna" - zrozumieć naturę diabła

Lucyfer Gwiazda Zaranna
Lucyfer Gwiazda ZarannaMedia
3 lipca 2014

Jak drugoplanowa postać serii „Sandman” stała się jednym z najciekawszych bohaterów współczesnego komiksu.

Wydawać by się mogło, że uczynienie Lucyfera bohaterem swojej opowieści to pójście na łatwiznę i męczenie odbiorców melodią, którą słyszeli już po tysiąckroć. Jeśli dodać do tego, że ta konkretna historia to spin-off, czyli rozwinięcie wątku pobocznego z bestsellerowej i wychwalanej przez krytyków serii komiksowej „Sandman” Neila Gaimana, stwierdzenia „skok na kasę” i „odcinanie kuponów” same cisną się na usta. W 999 podobnych przypadkach malkontenci mieliby rację. „Lucyfer” ze scenariuszem Mike’a Careya to jednak ten jeden niezwykły wyjątek.

Zaczęło się od tego, że wspomniany wcześniej Sandman, a więc władca Krainy Snu, wybrał się do Piekła. Ponieważ był już tam wcześniej i podpadł gospodarzowi, przechytrzając go i upokarzając, spodziewał się najgorszego. To, co zastał, i tak go zaskoczyło – gdy Morfeusz przybył do domeny Lucyfera, Piekło było opustoszałe, a jego pan oddał mu klucze do swojego królestwa i udał się na ziemię, by po dziesięciu tysiącach lat rządów wreszcie odpocząć. Wątek ten Gaiman zakończył sceną, w której szatan obserwuje zachodzące nad morzem słońce.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.