„Camille Claudel 1915” to dowód, że reżyser Bruno Dumont boi się obnażenia emocjonalnego. Jego kino jest metodyczne, wykalkulowane, pozbawione empatii
Podstawowy kłopot z twórczością Brunona Dumonta wynika z hermetyzmu jego kina. W przeciwieństwie do Bressona czy Pialata, których twórczością inspiruje się od lat, odbiorczy wysiłek widza włożony w rekonstrukcję autorskich intencji Dumonta rzadko daje szansę na poszerzającą horyzonty satysfakcję intelektualną. Filmy Dumonta to plamy, nieskupione kleksy, roztrzepane myśli. Trzeba naprawdę wiele dobrej woli, żeby wyłowić z nich pobudzający obraz czy cenną ideę. Opowieść o słynnej rzeźbiarce Camille Claudel zagranej przez transparentną Juliette Binoche nie jest pod tym względem wyjątkiem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.