"Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz" to nie tylko wybuchowe kino akcji, lecz także filmowy hołd złożony politycznym thrillerom z lat 70.
Dopatrywano się sukcesu Marvel Studios głównie w sporych budżetach i idących z nimi w parze efektach specjalnych, konsekwencji, z jaką budowane jest filmowe uniwersum, atrakcyjnych licencjach i znanych twarzach, zapominając częstokroć o komponencie dla odbiorcy obytego z komiksami bodaj najważniejszym – wierności materiałowi źródłowemu. I nie chodzi o kurczowe trzymanie się wymyślonych wcześniej fabuł, ale umiejętną translację scenariusza komiksowego na język kina, aby pozostał atrakcyjny nie tylko dla czytelnika, lecz także, a może przede wszystkim, dla widza.
„Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz” zawdzięcza tyleż klasycznym akcyjniakom i intrygom politycznym z pamiętnych sensacji lat 70., co Edowi Brubakerowi, facetowi, który z ikonicznej postaci amerykańskiego komiksu uczynił bohatera żywcem wyciągniętego z szpiegowskiego thrillera, dokonując tym samym swoistej dekonstrukcji postaci. To na podstawie jego komiksu opiera się fabuła filmu braci Russo. Sam Kapitan nie jest już plakatowym żołnierzykiem obleczonym w amerykańską flagę, ale człowiekiem wątpiącym, którego rozumienie idei wolności i obywatelskiej swobody oraz powinności wobec kraju dawno się już zdezaktualizowały w świecie wyrachowania, automatyzacji i uniformizacji życia. Trudno o bardziej aktualny komentarz w epoce Edwarda Snowdena i Juliana Assange’a. Tym bardziej że przeciwko superbohaterom zwraca się tutaj S.H.I.E.L.D. – ta sama agencja rządowa, która ich do tej pory chroniła. Kapitan, Czarna Wdowa, a nawet Nick Fury, szef S.H.I.E.L.D., znajdą się w wielkim niebezpieczeństwie, a na horyzoncie pojawi się jeszcze jeden potężny wróg – tajemniczy Zimowy Żołnierz.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.