Autopromocja

"Wyspa skarbów" - recenzja

"Wyspa skarbów"
"Wyspa skarbów"Media
21 marca 2014

Pierwszy od 120 lat polski przekład „Wyspy skarbów” to okazja, by ponownie przyjrzeć się twórczości Roberta Louisa Stevensona.

Niemal wszyscy czytaliśmy tę książkę w podstawówce, mniej lub bardziej ekscytując się potyczkami Jima Hawkinsa i jego przyjaciół z piratami. W późniejszych latach pewnie niewielu do lektury wracało. A przecież to nie jest wyłącznie książka dla dorastających chłopców.

„Wyspa skarbów” łączy stylistykę powieści przygodowej i awanturniczej z elementami Bildungsroman, a nawet traktatu o moralności. Jest też jednym z kamieni milowych w rozwoju kultury popularnej: stereotypowe wyobrażenie pirata zawdzięcza Robertowi Louisowi Stevensonowi więcej niż komukolwiek innemu. Wszak to w „Wyspie skarbów” pojawia się – w postaci Długiego Johna Silvera – wizerunek starego wilka morskiego z papugą na ramieniu. To Stevenson wymyślił pirackie mapy, na których iksem zaznaczono miejsce ukrycia skarbu, „czarną plamę” zwiastującą wydany na morskiego rozbójnika wyrok śmierci i najsłynniejszą piracką pieśń „Dead Man’s Chest” (Piętnastu chłopa na umrzyka skrzyni/Jo-ho-ho i butelka rumu).

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.