Reżyser „Heli” kontynuuje proces rozpoczęty w „Los Bastardos” i na dobre wyzwala się spod kłopotliwej kurateli Carlosa Reygadasa. W przeciwieństwie do swojego mentora, który w „Post Tenebras Lux” bujał w metafizycznych obłokach i puszczał się w pogoń za czerwonym faunem, Amat Escalante twardo stąpa po ziemi.
„Heli” rozgrywa się w świecie położonym na styku meksykańskiej telenoweli i głównego wydania wiadomości. Bohaterowie dyszą tu z bólu, by za chwilę zajęknąć z rozkoszy. Escalante przygląda się ekranowej rzeczywistości bez szczeniackiej egzaltacji i kaznodziejskiego moralizatorstwa. Surowość stylu staje się w jego ujęciu oznaką reżyserskiej dojrzałości. Od pierwszych scen „Heli” jest przesiąknięte atmosferą niepewności. Dla tytułowego bohatera zagrożenie życiowej stabilizacji oznacza jednocześnie podważenie jego męskiej dumy. Niebezpieczna mieszanka prowadzi ostatecznie do wybuchu przemocy. Ukazana w filmie agresja niemal zawsze stanowi reakcję obronną samców lękających się utraty uprzywilejowanego statusu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.