„Molier na rowerze” to emocjonalne Tour de France. Na przemian szlachetna i nikczemna rywalizacja dwóch gigantów ma w sobie dynamikę znaną z „Wyścigu” Rona Howarda. Różnica polega na tym, że w tym pojedynku słowa liczą się bardziej niż czyny, a stawkę konfrontacji stanowi powodzenie sztuki Moliera.
Spierający się o inscenizację „Mizantropa” bohaterowie bardzo szybko zdradzają przed nami swoje strategie. Inicjator projektu Gauthier Valence pozuje na sentymentalnego idealistę, podczas gdy jego przyjaciel Serge Tanneur doskonale czuje się w skórze cynika. Świadkujący tej skomplikowanej relacji Le Guay potwierdza reżyserską formę. „Molier…” to film jeszcze lepszy niż znane z naszych ekranów „Kobiety z 6. piętra”. Oba tytuły łączy ze sobą choćby wątek przychylnego spojrzenia na postacie imigrantów. W „Kobietach…” hiszpańskie pokojówki wprowadzały odrobinę zamętu w życie paryskiego burżuja.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.