Frankensteinowski mit został już przez popkulturę przerobiony na tak wiele sposobów, że nic nie powinno nas zaskoczyć. A jednak: „Ja, Frankenstein”, adaptacja komiksu Kevina Grevioux, zaskakuje, choć przede wszystkim poziomem nieudolności, bo fabularnie jest kalką kilku innych historii z serią „Underworld” na czele.
Monstrum Frankensteina zostaje tu wciągnięte w odwieczną wojnę dobra i zła, trwające od wieków starcie między wysłanymi przez Boga Gargulcami a piekielnymi Demonami. Siły zła pragną na Adamie – bo pod takim imieniem jest teraz znane dzieło Victora F. – poeksperymentować, ożywianie zwłok pozwoli im bowiem podbić świat. Gargulce zaś Adama bronią, choć nie do końca wiadomo dlaczego. Całość jest zaś nie tyle próbą opowiedzenia historii potwora na nowo, ile bełkotliwą, patetyczną mieszanką kina akcji i pseudoreligijnego thrillera w stylu „Armii Boga”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.