Prawicowi krzykacze i tak zapewne zdemolują film za samo podjęcie tematyki homoseksualnej. Lewicowi radykałowie będą narzekać, że należało rzucić się na nią gwałtem, odważnie, bez wazeliny. Tymczasem na przekór oponentom Wasilewski zrealizował po prostu wiarygodny dramat psychologiczny. „Płynące wieżowce” to jeden z najlepszych polskich filmów roku. Po międzynarodowym sukcesie swego debiutu reżyser wyszedł z sypialni i wypłynął na szerokie wody. Nowy Jork, Karlowe Wary, Gdynia – z każdego z tych portów „Płynące wieżowce” wracały z workiem nagród lub pełnym bagażem pochwał.

Zwiastun filmu

źródło: youtube.com

Kapitan tej łajby ma powody do zadowolenia. Choć świetne „W sypialni” zostało przyjęte przez polską krytykę z mieszanymi uczuciami, a „Wieżowce” borykały się z problemami finansowymi, Wasilewski może zapomnieć o dawnych kłopotach. Wprawdzie młody reżyser zrealizował dopiero dwa filmy, ale już teraz cieszy się opinią twórcy o niepodrabialnym charakterze pisma. Styl Wasilewskiego określa przede wszystkim umiejętność zaskakiwania widza. „Płynące wieżowce” okazują się gwałtowne, lecz nie histeryczne, intymne, lecz pozbawione ekshibicjonizmu. Swoją oryginalność reżyser definiuje także poprzez pielęgnowanie wrażliwości na szczegół. Wasilewski po raz kolejny umieszcza akcję swego filmu w Warszawie, ale trzyma się z dala od najbardziej zatłoczonych miejsc. W „Wieżowcach” kontynuuje rozpoczęty przy okazji „W sypialni” spacer po bocznych uliczkach i nieuczęszczanych zakamarkach.

Wasilewski unika oczywistości także w warstwie uczuciowej. Historia koślawego trójkąta miłosnego między dwoma chłopakami i dziewczyną ma wymowę tragiczną, ale reżyser nie próbuje poddawać widza szantażowi emocjonalnemu. W „Płynących wieżowcach” wzniosłość bywa unieważniana przez trywialność, a narastające napięcie rozsadzają od czasu do czasu eksplozje humoru. Rozpędzona huśtawka nastrojów nie pozwala fabule na zastygnięcie w schematach i dba o utrzymanie jej jak najbliżej codzienności. Charakteryzujący reżysera dowcip przyjmuje od czasu do czasu formę zbawiennej autoironii. Tak dzieje się chociażby w scenie piłkarskiego meczu, w której komentator narzeka na postawę obrońcy o znajomym nazwisku Wasilewski. W przeciwieństwie do polskiego kadrowicza twórca „Wieżowców” nie ma się czego wstydzić. Kariera reżysera nabiera rozpędu, a jego forma powinna rosnąć z filmu na film.

Płynące wieżowce | Polska 2013 | reżyseria: Tomasz Wasilewski | dystrybucja: Alter Ego Pictures/Film Point Group. czas: 93 min | Recenzja: Piotr Czerkawski | Ocena: 4 / 6