W filmach, które robiliśmy przed laty, widać koncentrację i brak pośpiechu – mówi Tadeusz Kosarewicz, wybitny scenograf, który dwa dni temu obchodził 80. urodziny.

Należy pan do grona najwybitniejszych polskich scenografów. Czy czuje pan, że jesteście należycie doceniani przez polskie środowisko filmowe?

Nasza rola nie jest, niestety, przesadnie eksponowana. Przynajmniej w Polsce, bo tylko o niej mogę się w tej kwestii wypowiadać. Trudno mieć jednak o to pretensje. Wiadomo, że widzów, a co za tym idzie także dziennikarzy, najbardziej interesują reżyserzy i aktorzy. W związku z moją osobistą karierą nie odczuwam jednak ani grama niedosytu. W trakcie pracy miałem poczucie, że wielu wspaniałych reżyserów naprawdę ceni moje umiejętności.