"2 spłukane dziewczyny” prezentują typ humoru spod znaku „Świata według Bundych”. Jest ciężki i toporny. Jednych rozśmieszy, innych będzie żenował.

Lubię seriale o dziewczynach z Nowego Jorku. Zwłaszcza tych spłukanych. Nie przypadkiem czekam z niecierpliwością na kolejny sezon doskonałych „Dziewczyn” , których dwie ostatnie serie okazały się absolutnym hitem. Tych jednak, którzy zasiadając do „2 spłukanych dziewczyn”, liczą na miłe urozmaicenie czasu w oczekiwaniu na ciąg dalszy losów bohaterek Leny Dunham, czeka zawód srogi i bolesny. Jeśli lubiliśmy odrobinę pikanterii, politycznej niepoprawności i inteligentnego humoru w „Dziewczynach”, opakowanie DVD z dwoma nierozgarniętymi kelnerkami na okładce czym prędzej powinniśmy opatrzyć adnotacją „przed użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą”.

Produkcja autorstwa Whitney Cummings i Michaela Patricka Kinga to zresztą serial w konwencji, która powoli wychodzi już z mody. Odwykłam nieco od sitcomów, w których o tym, że na ekranie padł dowcip, informuje mnie dziki rechot wirtualnej widowni. Jeśli o poprawę dobrego humoru widza koniecznie musi zadbać śmiech z puszki, zdecydowanie wolałabym, żeby działo się to w takich serialach jak „Przyjaciele”. Cóż, pobożne życzenia. Wróćmy zatem do „Dwóch spłukanych”. Pierwsza ma na imię Max (Kat Dennings) i jest mieszkanką Brooklynu, której z trudem starcza do pierwszego. Chcąc zarobić na czynsz w ledwo trzymającej się pionu norze, pracuje na kilka etatów – m.in. jako opiekunka do dzieci u pewnej upiornej gwiazdki show-biznesu, unikającej kontaktu fizycznego z pociechami w obawie, że połamie paznokcie. Druga z dziewczyn jest, o dziwo, jeszcze bardziej spłukana. Dorastała wprawdzie w luksusowej rezydencji i przywykła do kreacji Chanel, wszystko jednak runęło jak domek z kart, gdy bank zajął majątek bogatego tatusia, skazanego za malwersacje finansowe. Caroline (Beth Behrs) zostały tylko jedna sukienka i… koń. Kasztanek. Bohaterki są na nieustającym finansowym debecie, ale mają plan, by się odbić od dna. Systematycznie zbierają kapitał na własny biznes. Brakuje im – bagatela – 250 tys. dol. O aktualnym stanie konta nieporadnych kelnerek detalicznie jesteśmy zresztą informowani w każdej odsłonie serialu. Fundusze niestety, zamiast się mnożyć, czasem szczupleją, z czego łatwo wywnioskować, że odcinków zaplanowano jeszcze wiele.

Plany biznesowe to zresztą jedyny spójny wątek fabularny. Całość opiera się na mało śmiesznych gagach i przepychankach słownych. To humor niewybredny, dosadny, często knajpiany, a żart w stylu: „Nie spóźniaj się więcej, wystarczy, że spóźniam się ja… z miesiączką” – należy do tych bardziej wysublimowanych. Inna sprawa, że kilka znośnych dowcipów ostatecznie kładzie polskie tłumaczenie.

2 spłukane dziewczyny | DVD |sezon 1 | dystrybucja: Galapagos | Recenzja: Malwina Wapińska | Ocena: 2 / 6