Łatwo się znęcać nad nowym filmem Madonny, tylko dlatego że wyreżyserowała go Madonna, ale faktycznie trudno dostrzec w nim plusy.
Ambitna próba opowiedzenia historii iście romantycznego romansu (sic!) brytyjskiego króla Edwarda VII i amerykańskiej rozwódki Wallis Simpson, dla której zostawił tron, przerasta siły piosenkarki. Historię tej pozornie idealnej miłości drąży po latach znudzona Wally Winthrope i ku swojemu zaskoczeniu dowiaduje się niespodziewanych rzeczy na temat nie tak do końca szczęśliwej pary. Niezamierzenie ironicznym komentarzem do filmu jest piosenka wykonywana przez Madonnę na napisach końcowych – nosi ona bowiem tytuł... „Masterpiece”. Ocena trochę z litości, za producencki walor, bo jest tutaj chwilami na co popatrzeć, ale równie dobrze można pooglądać fotosy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.