Wielbicieli kina grozy muszę lojalnie uprzedzić: „World War Z” nie jest horrorem. Właściwie trudno określić, czym jest.
Z literackiego pierwowzoru twórcy wzięli tylko tytuł, a inteligentną powieść Maksa Brooksa zamienili w ciężkostrawną, wyjątkowo mało emocjonującą hybrydę kina akcji i dramatu familijnego. Grany przez Brada Pitta były pracownik ONZ przemierza pół świata, by znaleźć jakikolwiek sposób na powstrzymanie epidemii zombi. Uchodzi cało z wszystkich możliwych katastrof (w tym jednej lotniczej), popisuje się survivalowymi zdolnościami, a w przerwach dzwoni przez telefon satelitarny do żony i córeczek.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.