Zawsze chcemy patrzeć naprzód, nie za siebie – mówi Richard Linklater, reżyser filmu „Przed północą”
Pana bohaterowie poznali się 18 lat temu w „Przed wschodem słońca”. Po 9 latach spotkali się w Paryżu w „Przed zachodem słońca”. Teraz wracają w „Przed północą”. Po prawie dwóch dekadach nie ma pan ich dosyć?
Zawsze w długim związku ludzie trochę się sobą nudzą, drażnią, potrzebują przestrzeni. Ale mimo wszystko muszą się akceptować. Śmieje się pan, ale naprawdę mam wrażenie, że ta fikcyjna para ma już swoje życie, które co jakiś czas przeplata się z moim. Lubię te spotkania.
Nie obawiali się państwo, że nowy film nie dorośnie do legendy poprzednich części?
Baliśmy się drugiej części cyklu. Po wspaniałym wiedeńskim doświadczeniu mieliśmy znowu powołać do życia Jessego i Celine. Nie wiedzieliśmy, czy nie popełniamy błędu. Ale się udało. Przez kolejne lata po „Przed zachodem słońca” każdy wywiad dziennikarze kończyli: „A tak w ogóle, Richard, czy Jesse i Celine zejdą się z sobą?”. Bez tremy wróciliśmy do ich historii.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.