Autopromocja

Nick Cave & The Bad Seeds "Push the Sky Away" - recenzja

Nick Cave & The Bad Seeds "Push the Sky Away"
Nick Cave & The Bad Seeds "Push the Sky Away"Media
18 lutego 2013

Zapracowany Nick Cave wycisza się na piętnastej płycie u boku zespołu the Bad Seeds. Tradycyjnie w mroczny i znakomity sposób.

Od ostatniego albumu the Bad Seeds „Dig, Lazarus, Dig!!!” minęło co prawda niecałe pięć lat, ale Nick Cave nie leżał w tym czasie na gorącym piasku pod palmami. Bez przesady można powiedzieć, że od lat jest jedną z najbardziej zapracowanych muzycznych osobistości. Tylko w przerwie między wspomnianymi płytami z the Bad Seeds zdążył nagrać drugi album w projekcie Grinderman, zagrać z nim trasę koncertową, wydał książkę, zaśpiewał gościnnie na kilku płytach, napisał kilka scenariuszy filmowych (do kina i teatru), skomponował też do nich muzykę. Słuchając nowego krążka „Push the Sky Away”, można odnieść wrażenie, że chciał się wyciszyć. „Dig, Lazarus, Dig!!!” było bardziej drapieżne, a „Grinderman 2” było bezkompromisowym mrocznym rock’n’rollem ze skrzeczącymi gitarami i wrzeszczącym Cave’em. „Push the Sky Away” jest inne.

Piętnasty krążek Nick Cave & the Bad Seeds to zbiór dziewięciu melancholijnych ballad opartych na minimalistycznych, repetycyjnych dźwiękach. To powolny blues, z dźwiękami skrzypek Warrena Ellisa, pianina i mruczącym wokalem Cave’a. Od otwierającego album „We No Who U R” słychać, że mamy do czynienia z inną stroną Nicka Cave’a. Wszystko jest dopracowane, bez miejsca na Grindermanowe szaleństwa, wyciszone, zagrane w skupieniu i bez fajerwerków. Singiel „Jubilee Street” to przykład nieskomplikowanego grania, jakie Cave i the Bad Seeds prezentują na tej płycie. Brzmi, jakby zagrany nad ranem, przez znudzonych muzyków niemających siły na szybsze i bardziej efektowne dźwięki. Tyle że tutaj jest to tak pięknie wykonane, że wciąga i urzeka. Cave i jego załoga nie boją się też przeciągniętych dźwięków i melodii, czasami do granicy przyzwoitości. Nick sam na koncertach ośmiominutowy numer „Higgs Boson Blues” przedstawia jako wkurzająco długi. Piosenki są czasami tak skonstruowane i skromne, że nie wiadomo, gdzie podziały się te wszystkie instrumenty, na których gra tutaj siedmiu facetów. Oczywiście wyciszenie i małą zmianę brzmienia można tłumaczyć odejściem głównego gitarzysty the Bad Seeds Micka Harveya, ale to przecież Cave jest tu kluczową postacią i na pewno on miał decydujący wpływ na kształt „Push the Sky Away”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png