Eseistyczne i krytyczno-literackie książki Krzysztofa Siwczyka są ciekawym dopełnieniem literackiego dorobku poety.
„Kinkiety w piekle”, tom felietonów, szkiców i wywiadów Siwczyka z ostatnich lat, czyta się z rosnącym podziwem. „Naszym udziałem jest zdawkowy zgon, którego nie da się przeczytać, można go jedynie zobaczyć. Dlatego tak bardzo dbamy o cerę” – pisze Siwczyk. Eseistyczne pasaże autora „Dzikich dzieci” to prowokacyjne weto poety wobec zdawkowego czytania rzeczywistości i literatury, swoista obrona „niezdrowej cery”: nieodpowiedzialnych literackich inklinacji i gustu niepodążającego zbiorowymi ścieżkami mód i nowomód.
Siwczyk, pisząc o literaturze, podąża rozległym kulturowym gościńcem sztuk wszelakich. Odnajdziemy tam zarówno klasyków, jak i uzurpatorów, postaci z książek, kina czy ze świata muzyki. Ta gęsta, rytmiczna proza nie jest w żadnym stopniu ekwiwalentem poezji autora znakomitego tomu „Koncentrat”. Tematy fetysze definiujące poetycką tożsamość śląskiego pisarza: (nie) obecność Boga, dylematy niedojrzałości, która od święta chciałaby być dojrzała, albo okrutne i piękne narracje o mieście traktowanym jako sacrum i profanum, zostały rozpisane na profile twórców, którymi Siwczyk jest zafascynowany. Jego szkice to bezinteresowne pytania humanisty i erudyty, w których nie znajdziemy politycznego czy ideologicznego zacietrzewienia. Jaka to ulga, przeczytać odważne, nienaganne stylistyczne eseje napisane bez nadużywania popularnych haseł albo liczby mnogiej słowotwórczych uników, zastępujących samodzielne myślenie zbiorowym zamówieniem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.