statystyki

Szymaniak: Trójka to nie było jakieś tam radio, lecz radio, które było jakieś [OPINIA]

autor: Piotr Szymaniak22.05.2020, 06:00; Aktualizacja: 22.05.2020, 11:39
„Listę Przebojów” pamiętam z czasów, gdy słuchało się jej w piątek wieczorem, a w następnym tygodniu w kiosku kupowało drukowaną broszurkę z ostatnim notowaniem. W czasach przedinternetowych to było okno na świat. Także dlatego, że stałym elementem audycji była korespondencja Wojciecha Żórniaka z Waszyngtonu, który opowiadał, co tam na szczycie listy Billboardu, a Alina Dragan z Amsterdamu, oprócz informacji muzycznych, relacjonowała po prostu, czym ludzie żyją na wciąż odległym Zachodzie.

„Listę Przebojów” pamiętam z czasów, gdy słuchało się jej w piątek wieczorem, a w następnym tygodniu w kiosku kupowało drukowaną broszurkę z ostatnim notowaniem. W czasach przedinternetowych to było okno na świat. Także dlatego, że stałym elementem audycji była korespondencja Wojciecha Żórniaka z Waszyngtonu, który opowiadał, co tam na szczycie listy Billboardu, a Alina Dragan z Amsterdamu, oprócz informacji muzycznych, relacjonowała po prostu, czym ludzie żyją na wciąż odległym Zachodzie.źródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Adam Stepien Agencja Gazeta

Od razu muszę zastrzec, że nie będę obiektywny, bo należę do grona osób wychowanych na Trójce. Z jednej strony oznacza to, że trudniej mi na chłodno ocenić, co się dzieje wokół radia – a raczej tego, co z niego zostało. Jednak z drugiej sprawia to, że mogę się pokusić o wyjaśnienie fenomenu Trójki z jednoczesnym odkłamaniem narosłych wokół niej mitów.

„Listę Przebojów” pamiętam z czasów, gdy słuchało się jej w piątek wieczorem, a w następnym tygodniu w kiosku kupowało drukowaną broszurkę z ostatnim notowaniem. W czasach przedinternetowych to było okno na świat. Także dlatego, że stałym elementem audycji była korespondencja Wojciecha Żórniaka z Waszyngtonu, który opowiadał, co tam na szczycie listy Billboardu, a Alina Dragan z Amsterdamu, oprócz informacji muzycznych, relacjonowała po prostu, czym ludzie żyją na wciąż odległym Zachodzie. Do tej pory pamiętam kilka dowcipów o Belgach, opowiadanych sobie przez Holendrów, które były nieodłącznym punktem jej wejścia antenowego. Długo siedziały mi też w głowie zapowiedzi większości piosenek z 4. trójkowego topu wszechczasów z 1997 r., który jako nastolatek ciurkiem nagrywałem na kasety przez cały dzień.

To nie są doświadczenia niezwykłe – raczej typowe. Według rytmu dnia wyznaczanego przez Trójkę zaczęły też funkcjonować moje dzieci. I to dosłownie. Żeby nie spóźnić się na autobus do szkoły, śniadanie musiały zaczynać najpóźniej, gdy Tomasz Rożek odpowiadał na „Pytania z kosmosu”. Gdy Krystian Hanke wchodził z cyklem „Projekt Tata 3”, to był najwyższy czas myć zęby. Jeśli ubierając się, słyszeliśmy, jak Piotr Metz zaczyna kolejny odcinek swojego cyklu, w którym prezentował najważniejsze piosenki danego artysty, było wiadomo, że zdążymy tylko wtedy, jak autobus się spóźni. W tym tygodniu wypowiedzenia złożyli i Tomasz Rożek, i Piotr Metz. Ten ostatni na odchodnym pokazał SMS od szefa stacji z poleceniem dopilnowania, aby piosenka Kazika „Twój ból jest większy niż mój” nie pojawiła się na antenie.


Pozostało 80% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (2)

  • Dlaczego?????(2020-05-22 09:19) Zgłoś naruszenie 63

    Likwidacja Trójki to zabieranie nadziei. Brak mi słów. Czara goryczy się przelała.

    Odpowiedz
  • Zeghar(2020-05-24 19:10) Zgłoś naruszenie 01

    Widząc początek nie spodziewam się, żeby za paywallem było coś o beznadziejnych audycjach o ekonomii czy wymysłów o świecie pewnego redaktorka.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie