statystyki

Prawnicy w szponach robotów. Recenzja książki "Przyszłość zawodów. Jak technologia zmieni pracę ekspertów"

13.12.2019, 07:23; Aktualizacja: 13.12.2019, 07:28
Generalnie podejście Richarda i Daniela Susskindów jest dosyć optymistyczne. Przekonują, że „jakoś to się wszystko ułoży”.

Generalnie podejście Richarda i Daniela Susskindów jest dosyć optymistyczne. Przekonują, że „jakoś to się wszystko ułoży”.źródło: ShutterStock

O przyszłości pracy pisze się dużo. Ostatnio nawet trochę zbyt dużo. Efekt nowości mamy więc już daleko za sobą. Dlatego z coraz większym sceptycyzmem („o nie, znowu o tym samym…”) witam kolejne publikacje na tematy rozpięte w trójkącie automatyzacja – sztuczna inteligencja – nowe technologie. Czasem myślę, że jeśli ktoś jeszcze raz nazwie „ciekawym i nowatorskim” raport Carla Freya i Michaela Osborne’a o znikaniu zawodów pod naporem automatyzacji, to nie ręczę za siebie.

Magazyn DGP 13 grudnia 2019

Magazyn DGP 13 grudnia 2019

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

I co? I nic. Bo właśnie przeczytałem książkę, której autorzy powołują się na raport Freya i Osborne’a i jakoś da się to przeżyć. Nawet więcej – Richardowi i Danielowi Susskindom (ojciec i syn) udało się stworzyć opracowanie ciekawie podsumowujące debatę o przyszłości zawodów. Pewnie dlatego, że swoimi tekstami sami ją w minionej dekadzie współtworzyli. Zwłaszcza Susskind senior, który jako jeden z pierwszych pisał o problemie automatyzacji pracy w środowisku prawników. A jego książki „Koniec świata prawników?” i „Prawnicy przyszłości” były nawet tłumaczone na język polski.

„Przyszłość zawodów” ma wszystko poustawiane w satysfakcjonujących proporcjach. Debata o automatyzacji streszczona jest wyczerpująco. O następujących tu i teraz przemianach pracy oraz całych modeli biznesowych autorzy piszą dosadnie, ale bez histeryzowania czy czarnowidztwa. Nie można się nawet przyczepić do wymowy politycznej książki. Bo Susskindom nie umyka kwestia tego, jak w zautomatyzowanym świecie podzielona będzie własność. Innymi słowy – kto będzie czerpał zyski związane z nieuchronnym postępem technologicznym. Pokazują to na przykładzie rynku prawniczego – w zasadzie do zarania funkcjonującego w oparciu o podstawową komórkę, jaką jest partnerstwo kilku (w porywach „nastu”) adeptów zawodu. Co pomaga im osiągnąć ekonomiczną stabilność, a przy tym pozwala uniknąć rozmycia indywidualnej odpowiedzialności poszczególnych prawników – z czym mamy do czynienia wewnątrz dużych korporacji-molochów z innych branż. Susskindowie pokazują jednak, że im bardziej prawnicza robota będzie automatyzowana, im mocniej do gry będą wchodzić wszelakie programy do przeczesywania baz danych, przygotowania pism procesowych itd., tym bardziej sektor usług prawnych będzie podlegał procesom koncentracji. Aż wreszcie zacznie przypominać inne rynki późnego kapitalizmu, gdzie przetrwać mogą tylko najwięksi i korzystający ze skali giganci. A z drugiej – istnieją bieda usługodawcy zmuszeni do ciągłego funkcjonowania na granicy ekonomicznego przetrwania i konkurujący jedynie niską ceną.


Pozostało 21% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie