statystyki

Skok ze średniowiecza w nowoczesność

autor: Piotr Kofta18.10.2019, 09:00; Aktualizacja: 22.10.2019, 12:58
Sposób, w jaki uformowało się na nowo społeczeństwo bułgarskie – ten XIX-wieczny skok ze średniowiecza w czasy rewolucji przemysłowej, z pominięciem oświecenia – sprawił, że wiele przemian miało tam charakter fasadowy albo przebiegało nierównomiernie w zestawieniu z tym, co działo się w centrach kulturowych, do których Bułgarzy aspirowali.

Sposób, w jaki uformowało się na nowo społeczeństwo bułgarskie – ten XIX-wieczny skok ze średniowiecza w czasy rewolucji przemysłowej, z pominięciem oświecenia – sprawił, że wiele przemian miało tam charakter fasadowy albo przebiegało nierównomiernie w zestawieniu z tym, co działo się w centrach kulturowych, do których Bułgarzy aspirowali.źródło: ShutterStock

W bułgarskiej tradycji mieści się przekonanie, że w dużych sprawach niewiele od nas zależy

Jaki jest bułgarski autostereotyp? Co się na niego składa?

Myślę, że tych składników jest kilka. Ten najważniejszy wiąże się ze szczególną kondycją Bułgarów w czasie historycznym, a mianowicie z ich przetrwaniem. To jeden z wielkich motywów wędrujących przez całą bułgarską kulturę. Mówimy zresztą o niemałym osiągnięciu: o 500 latach spędzonych kulturowo poza Europą, w granicach Imperium Osmańskiego – i zachowaniu tożsamości. Mamy więc w tekstach kultury bułgarskiej wielu bohaterów, którzy upostaciowują kluczowy motyw przetrwania, choćby głęboko zakorzenioną w folklorze figurę Sprytnego Piotra, człowieka, który przechytrzył możnych tego świata. Oczywiście kiedy już takie figury staną się częścią kultury, rozpoczyna się także historia zmagania z nimi.

Kolejny motyw to motyw męczeństwa.

Owszem, ale – co ciekawe – fizyczne prześladowania ludności bułgarskiej przez Turków to raczej sfera mitu, podbudowana przez ludową tradycję. Tymczasem panowanie tureckie sprowadzało się zwykle do dominacji ekonomicznej i skutecznego poboru podatków.

Turcja pobierała także świadczenia w materiale ludzkim?

Mamy opowieść o tzw. krwawym podatku, czyli o przymusowym poborze młodych chłopców do osmańskiego wojska. Ale rzadko się przypomina, że wiele z tych osób szło do armii dobrowolnie. Podobnie było z przechodzeniem na islam – nie zawsze konwersje następowały pod przymusem, czasami przyjmowano islam, bo pozwalało to na awans, który nie byłby możliwy dla chrześcijan. W narracji nacjonalistycznej nie ma, rzecz jasna, miejsca na takie refleksje.

A jak to jest z bułgarskim fatalizmem?

On także może być tłumaczony kondycją historyczną. W tej tradycji mieści się m.in. przekonanie, że w dużych sprawach niewiele od nas zależy, że los steruje naszym życiem. Skoro nie my decydujemy, moralność może zejść na plan dalszy, a pewne ustępstwa moralne są usprawiedliwione. Koniecznie trzeba jednak podkreślić, że to właśnie bułgarska kultura chłopska wykazała się zdolnością przetrwania przez pół tysiąclecia – elity dawnej Bułgarii sprzed kolonizacji osmańskiej zniknęły. Bułgarskość zakonserwowała się w świecie wiejskim. Nowe elity wyrosły właśnie z tego chłopskiego uniwersum, pełnego wyobrażeń przetrwania, losu, niekiedy też bierności, która objawiała się m.in. w zanurzeniu w codziennej krzątaninie – w tym zawierało się też czerpanie radości z różnych drobiazgów codziennego życia. Ale z drugiej strony to otwarcie na los było nierzadko postawą, która ratuje życie.

Tematem „Złotych piachów” są w zasadzie przygody Bułgarii w XX w. Pojawia się pytanie o specyficzny charakter bułgarskiego reżimu komunistycznego. Pisze pani, że „buntownicy w Bułgarii pojawiają się rzadko”. Dlaczego?

Sposób, w jaki uformowało się na nowo społeczeństwo bułgarskie – ten XIX-wieczny skok ze średniowiecza w czasy rewolucji przemysłowej, z pominięciem oświecenia – sprawił, że wiele przemian miało tam charakter fasadowy albo przebiegało nierównomiernie w zestawieniu z tym, co działo się w centrach kulturowych, do których Bułgarzy aspirowali. W dorobku bułgarskiej myśli politycznej i kulturowej jest cały nurt refleksji nad modernizacją, który wskazuje na specyfikę tego procesu. Na początku XX w. trwały np. poszukiwania definicyjnych cech bułgarskiego charakteru narodowego i wnioski były gorzkie: że nawet na poziomie stereotypu Bułgarzy są pozbawieni właściwości. Niemcy mają swój porządek, Polacy swój temperament, Francuzi swoje wyrafinowanie, a Bułgarzy? Bułgarzy nic nie mają. Problem oczywiście polega na tym, że w tak trudnych warunkach formujące się elity bułgarskie nie miały wiele czasu ani miejsca na głęboką pracę w sferze idei, choćby w sferze przyswajania sobie europejskiego modelu biurokratyczno-demokratycznego. Bułgaria w momencie częściowego odzyskania politycznej podmiotowości pod koniec XIX w. postanawia wybrać model europejski w miejsce oswojonego przez kilka wieków modelu osmańskiego. To jest decyzja radykalna, trudna, wymagająca pospiesznych działań. Nominalnie jest tak, że idziemy na Zachód. Ale wiele wzorców i porządków życia, od poziomu mikro do poziomu makro, wiele materii językowej, pojęciowej pochodzi nadal z tamtego systemu cywilizacyjnego, w którym trwaliśmy i którym oddychaliśmy przez 500 lat. Świat naszej codzienności również w dużej mierze stamtąd pochodzi.

okładka Magazyn 18 października 2019 r

okładka Magazyn 18 października 2019 r

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Bułgarski komunizm przychodzi zaledwie parę dekad później.

No właśnie, to się wydarza – gdy porównać to z tamtą połową tysiąclecia – bardzo szybko. Najpierw ostry stalinizm, potem długie trwanie Todora Żiwkowa, rasowego aparatczyka, który ma wypracowany taki swojski, ojcowski, dobroduszny wizerunek. I ludzie generalnie ten wizerunek kupują. Cały klan Żiwkowów zaczyna funkcjonować jako wzorcowa rodzina zastępcza dla Bułgarów wykorzenionych z wiosek i migrujących do miast. Jest ojciec, matka, babka, córka...

Zatrzymajmy się przy córce. Pani książka ma mocne otwarcie: zaczyna się historią Ludmiły Żiwkowej, córki dyktatora, miłośniczki sztuki, ezoteryki i bułgarskości rozumianej jako piękno. Jej przedwczesna śmierć wywołała – i wywołuje do dziś – wielkie emocje i teorie spiskowe. Co historia Ludmiły mówi nam o Bułgarii?

Po pierwsze mówi, że jeśli chcesz skutecznie rządzić, musisz stworzyć ludziom iluzję wyboru. Pisał o tym wybitny literaturoznawca bułgarski, zmarły niedawno Nikoła Georgiew. Żiwkow wykreował sytuację, w której Bułgarom mogło się wydawać, że mają wybór: albo stawiają na ludycznego ojczulka, albo na elitarną, uduchowioną córkę. To była cyniczna socjotechnika, ale zadziałała. Ogromna część inteligencji bułgarskiej, w tym ludzie, zdawałoby się, racjonalni, o szerokich horyzontach, poszła za Żiwkową i nie przeszkadzało tym intelektualistom, że ona tańczy boso i odprawia mistyczne rytuały. Bywać u niej, w jej kręgu towarzyskim, było ogromnym przywilejem.

Może miała wielką charyzmę?


Pozostało 59% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie