statystyki

Tajna armia specjalistów. Jak II wojna przerwała najbardziej ambitny plan modernizacji Polski

autor: Andrzej Fedorowicz01.09.2019, 18:30
Atak 1 września 1939 r. nie był zaskoczeniem. Szokiem dla Niemców była trwająca aż 14 godzin obrona tego symbolu polskich praw w Gdańsku. W obronie Poczty Polskiej zginęło ośmiu jej pracowników. Sześć osób zmarło w szpitalach w wyniku ran i poparzeń. 38 pocztowców, po parodii procesu, zostało rozstrzelanych na gdańskiej Zaspie, jednego zamordowano w Lasach Piaśnickich

Atak 1 września 1939 r. nie był zaskoczeniem. Szokiem dla Niemców była trwająca aż 14 godzin obrona tego symbolu polskich praw w Gdańsku. W obronie Poczty Polskiej zginęło ośmiu jej pracowników. Sześć osób zmarło w szpitalach w wyniku ran i poparzeń. 38 pocztowców, po parodii procesu, zostało rozstrzelanych na gdańskiej Zaspie, jednego zamordowano w Lasach Piaśnickichźródło: ShutterStock

II wojna przerwała najbardziej ambitny plan modernizacji Polski, którego zalążkiem była budowa COP. Pod okupacją wiele dziedzin gospodarki stało się bazą dla struktur Państwa Podziemnego oraz areną ekonomicznej walki z wrogiem

W grudniu 1938 r. wicepremier i minister skarbu Eugeniusz Kwiatkowski przedstawił w Sejmie plan gospodarczy na najbliższe 15 lat. Przewidywał on stworzenie w latach 1939–1942 przemysłu zbrojeniowego, kolejne trzy lata miały być poświęcone na rozwój infrastruktury komunikacyjnej, lata 1945–1948 na podniesienie poziomu rolnictwa i oświaty, a do 1951 r. miała nastąpić rozbudowa przemysłu i miast. Finałem miała być likwidacja gospodarczego podziału kraju na Polskę A i Polskę B w latach 1952–1953, przy czym Polska B obejmowała wówczas ponad połowę terytorium Rzeczypospolitej – województwa białostockie, wileńskie, poleskie, nowogródzkie, wołyńskie, tarnopolskie, stanisławowskie i lwowskie. Tam też planowano inwestycje, m.in. elektrownie wodne na Dniestrze, gazociągi z zagłębia borysławskiego i fabryki celulozy na Polesiu.

Nie były to mrzonki. W 1937 r. ruszyła budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego. COP miał powstać na terenie części województw kieleckiego, krakowskiego, lubelskiego i lwowskiego, obejmując obszar 60 tys. km kw., na którym mieszkało 6 mln Polaków. Jego centrum stanowił Sandomierz i zbudowane w jego sąsiedztwie nowe miasto – Stalowa Wola. Tam właśnie powstała huta i zakłady zbrojeniowe, w Dębicy – fabryka kauczuku syntetycznego i opon Stomil, w Lublinie – fabryka samochodów, w Mielcu i Rzeszowie – zakłady lotnicze, w Starachowicach i Radomiu – fabryki broni. Rozpoczęto też budowę kilku elektrowni wodnych, m.in. w Czorsztynie, Rożnowie, Porąbce, Solinie, Myczkowcach i Łukawcu.

Inwestycje COP, których wartość wynosiła 1 mld ówczesnych złotych, ruszyły jednocześnie w ponad 40 miejscach. Między innymi dzięki nim w ciągu kolejnych lat gospodarka Polski rosła o 10 proc. rocznie, a pracę w przemyśle znalazło 110 tys. osób. Do 1939 r. udział przemysłu w PKB zwiększył się do 50 proc. (dekadę wcześniej wynosił 30 proc.), mimo że ukończonych zostało tylko 26 z 36 zaplanowanych fabryk, hut i elektrowni. Motorem COP był przemysł zbrojeniowy, w tym fabryki samolotów, broni i amunicji. Na deskach kreślarskich powstawały projekty nowoczesnych myśliwców, karabinów, dział i czołgów, które do 1942 r. miały zmienić polskie wojsko w nowoczesną armię.

Sukces COP stał się dla wicepremiera Kwiatkowskiego inspiracją do stworzenia najbardziej ambitnego planu rozwoju gospodarczego w historii RP. Jego realizację przerwała napaść Niemiec i Związku Radzieckiego.

Inżynierowie w walce o wolność

W okupowanym kraju trwała podziemna walka – także technologiczna i ekonomiczna. Gospodarcza konspiracja odegrała wielką rolę we wpieraniu struktur Państwa Podziemnego i jego armii.

Niemieckie gazety niemal codziennie informowały o wyrokach śmierci za spowodowanie strat dla gospodarki III Rzeszy. Jednak nawet w wewnętrznych meldunkach wojskowych nie podawano dokładnej liczby przeprowadzonych przez podziemie akcji. Szef nazistowskiej propagandy Josef Goebbels tłumaczył: „Są konkretne słowa, których musimy unikać jak diabeł święconej wody. Do nich należą na przykład sabotaż i zamach. Nie wolno używać takich sformułowań w codziennym żargonie”.

Organizujący ruch oporu w przemyśle członkowie Państwa Podziemnego mieli do rozwiązania wiele dylematów. Inżynierowie, przedsiębiorcy i działacze gospodarczy doskonale wiedzieli, jak wielki wysiłek ponosiła niepodległa Polska, tworząc przemysł, i jak bardzo będzie on potrzebny do powojennej odbudowy kraju. Dlatego organizując sabotaż i dywersję w fabrykach, należało działać precyzyjnie i racjonalnie. Chodziło o to, by akcje były dotkliwe dla okupanta, ale by nie skutkowały całkowitym zniszczeniem lub zamknięciem fabryki oraz wywiezieniem jej załogi do Niemiec. Należało więc umiejętnie godzić potrzeby walki z potrzebami kraju po zakończonej wojnie.

Już na początku okupacji została ogłoszona akcja „Żółw”, a podobizny tego zwierzęcia wraz z napisem „Polaku pracuj powoli” pojawiły się na murach w wielu miastach. W rezultacie wydajność w kopalniach spadła o 10 proc., a w rafineriach – nawet o 40 proc. Jeśli niemieckie fabryki na wyprodukowanie jednego pocisku potrzebowały 22 minut, to w Kielcach ta sama czynność zajmowała 51 minut. Efektem były ciągle niewykonane plany, co powodowało konieczność zatrudniania dodatkowych robotników. Narzucając okupantowi taką formę walki ekonomicznej, polskie podziemie osiągało dwa cele – chroniło ludzi przed wywiezieniem na roboty do III Rzeszy i powodowało gwałtowny wzrost kosztów produkcji w niemieckim przemyśle wojennym. Wojna kosztowała Berlin coraz więcej.


Pozostało 78% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie