Wyobraź sobie, że budzisz się w łazience mieszkania przyjaciółki, w którym odbywa się twoja urodzinowa impreza. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że sytuacja powtarza się codziennie. Codziennie umierasz i odzyskujesz świadomość, budząc się w tym samym miejscu i wokół tych samych ludzi. Koszmar? To właśnie pomysł, na którym osadza się fabuła „Russian Doll”.
Podobny koncept jest znany z kina i pojawił się chociażby w „Dniu świstaka”. Z tą różnicą, że w filmie z Billem Murray’em bohater nie ginął, natomiast budził się i codziennie przeżywał ten sam dzień. Pomysł ten ma w sobie duży fabularny potencjał, przede wszystkim na dwóch płaszczyznach. Pierwszą z nich jest humor. Absurdalne położenie w jakim znajduje się bohaterka, ciągle prowadzi do sytuacyjnego absurdu – główna bohaterka (Nadia) jest w serialowym świecie jedyną osobą (do pewnego momentu), która ma świadomość tego, że znalazła się w czasowej pętli. Humor charakteryzują poza absurdem inteligentne dialogi, a twórczynie (Natasha Lyonne, Amy Poehler oraz Leslye Headland) mnożą językowe smaczki, które podczas pierwszego seansu łatwo umykają. Drugą z warstw, która wysuwa się w serialu na pierwszy plan są postacie.
Ona (Nadia) jest 37-letnią singielką, która mieszka z kotem i prowadzi beztroski, lekko chaotyczny żywot. Kobieta z rosyjskimi korzeniami ma za sobą traumatyczne dzieciństwo z chorą psychicznie matką u boku i wynikające stąd psychologiczne problemy. Największymi z nich są egocentryzm zmiksowany z indywidualizmem oraz brak zdolności do angażowania się w głębokie międzyludzkie relacje. Nadia ma niezwykle cięty jeżyk i bezpośrednią naturę.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.