statystyki

Blockbustery z archiwów. Hollywoodzcy scenarzyści powinni uważniej przyglądać się życiorysom herosów tajnych służb

autor: Mariusz Janik02.02.2019, 11:00
Ben Affleck i Bryan Cranston w filmie "Operacja Argo"

Ben Affleck i Bryan Cranston w filmie "Operacja Argo"źródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: Claire Folger, Warner Bros. Entertainment Inc.

Zmarł Tony Mendez, agent, o którym opowiadała oscarowa „Operacja Argo”. Sukces, jaki kilka lat temu odniósł film Bena Afflecka, dowiódł, że hollywoodzcy scenarzyści powinni uważniej przyglądać się życiorysom herosów tajnych służb

Prawdziwy amerykański bohater” – twittował o Mendezie Ben Affleck. „Jeden z najlepszych agentów w naszych szeregach” – pisał o nim były wiceszef CIA. Oparta na jego życiorysie – a właściwie najsłynniejszej akcji uwolnienia amerykańskich zakładników przetrzymywanych w Teheranie – „Operacja Argo” w 2012 r. zdobyła trzy Oscary, w tym za najlepszy film. Dla Mendeza produkcja była przewrotnym zamknięciem jego kariery.

„Artyści do pracy za granicą. Cywile w służbie US Navy” – tak brzmiało lakoniczne ogłoszenie, które zwróciło uwagę Mendeza w 1965 r. Pracodawca niewiele miał wspólnego z amerykańską marynarką wojenną, a zajęcie – ze sztuką, przynajmniej w powszechnym rozumieniu. Ale nawet gdy Mendez zorientował się, że będzie pracować dla CIA i to bynajmniej nie jako rysownik, nie stanowiło to dla niego problemu.

„Zawsze uważałem się przede wszystkim za artystę” – rzucił w wywiadzie dla dziennika „The Washington Post”, gdy po latach jego rola w słynnych operacjach agencji wyszła na jaw. „Po 25 latach służby mogę też powiedzieć, że byłem całkiem dobrym szpiegiem” – dodał. Zaiste, jego szefowie byli zaintrygowani – żeby nie powiedzieć: zachwyceni – jego talentami. Mendez był przede wszystkim rysownikiem posiadającym wyjątkowy dar szkicowania i kopiowania bezwzrokowo, czyli bez patrzenia na kartkę, na której rysuje czy pisze. Do tego niezbyt spektakularnego, ale bezcennego w warunkach XX-wiecznego szpiegostwa talentu dorzucał umiejętność charakteryzacji i tworzenia fałszywych tożsamości. Tę sztukę doskonalił z najlepszymi specjalistami z Hollywood, tyle że na potrzeby realnie prowadzonych operacji.

Najsłynniejszą była oczywiście ta, którą tak dynamicznie odwzorował Ben Affleck w „Operacji Argo”: wywiezienie z ogarniętego rewolucją islamską Iranu grupki pracowników amerykańskiej ambasady. Na początku listopada 1979 r. Studenci Wierni Linii Imama – czyli rozgorączkowani rewolucją bojówkarze – zajęli budynek i wzięli na zakładników 52 osoby znajdujące się w środku. Dla ajatollaha Chomeiniego i jego towarzyszy Amerykanie mieli być kartą przetargową w negocjacjach dotyczących wydania szacha Mohammada Rezy Pahlawiego, którego w owym czasie Biały Dom starał się jeszcze chronić przed gniewem ulicy.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie