statystyki

Właśnie mija 30 lat od premiery "W labiryncie". Jak zmieniły się polskie seriale?

autor: Marta Kawczyńska28.12.2018, 07:34; Aktualizacja: 28.12.2018, 10:23
telewizja, telewizor

Cenzura chciała, abyśmy poruszyli temat wyborów czerwcowych. Na spotkaniu powiedzieliśmy prezesowi telewizji, że zrobimy to, ale pod jednym warunkiem. Musimy dostać wynik wyborów z sześciotygodniowym wyprzedzeniem – wspomina reżyser serialuźródło: ShutterStock

Mija właśnie 30 lat od premiery pierwszego odcinka „W labiryncie”. Przez ten czas zmieniło się w Polsce wszystko – także seriale.

P ę dzimy gdzieś, na oślep wciąż…”. 30 lat temu słowa tej piosenki przyciągały tłumy przed telewizory. Każdy odcinek „W labiryncie” w TVP oglądało ok. 16 mln widzów. Ludzie wspominają ten serial z sentymentem, ale dziś nie zdobyłby już takiej popularności.

– Pamiętam, że na nagranie tej piosenki mieliśmy bardzo mało czasu. Bardzo chciałem, aby zaśpiewał ją Grzesiu Markowski (wokalista grupy Perfect – red.), bo znamy się i lubimy od lat – mówi Paweł Karpiński, reżyser i współscenarzysta, który wraz z Wojciechem Niżyńskim tworzył serial „W labiryncie”. O muzykę poprosił autora Krzysztofa Marca, znanego z roli Krzysia z programu dziecięcego „Tik-Tak”. – Pojechałem do niego, wzięliśmy gitary i w jeden wieczór piosenka do tekstu Wojtka była gotowa. Ciekawostką jest to, że do dziś wersja oryginalna wciąż grana jest w mono – mówi Karpiński. Ostatecznie skromna ścieżka dźwiękowa została opracowana na syntezatorze Roland D-20.

Dziś niejeden serialowy twórca nie odważyłby się na taki „szybki strzał”, a tytułowa piosenka – podobnie jak scenariusz czy obsada – musi przejść ostrą selekcję. W czasach, gdy powstawało „W labiryncie”, wszystko było jednym wielkim eksperymentem.

Kontrakt na 13 odcinków

Choć „W labiryncie” kojarzone jest dziś jako pierwsza polska telenowela, zgodnie ze standardami było jednak serialem rzeką. – Zawarliśmy umowę na 13 odcinków, a ostatecznie zrobiliśmy ich 120 – wspomina Karpiński. Ojcem chrzestnym produkcji był Józef Węgrzyn, któremu marzyło się, aby TVP 2 nadawała co tydzień jeden odcinek serialu o losach zwykłych Polaków. Pomysł podchwycił publicysta Janusz Rolicki, który zgłosił się do Karpińskiego i tak rozpoczęli trwającą ponad cztery lata przygodę. Prace nad „Labiryntem” rozpoczęły się w maju 1988 r., a zdjęcia ruszyły w październiku. Karpiński do współpracy zaprosił Wojciecha Niżyńskiego. To on wpadł na pomysł, aby akcja serialu działa się w czasie rzeczywistym, czyli żeby bohaterowie w tym samym momencie co wszyscy Polacy obchodzili Boże Narodzenie, zdawali maturę albo wyjeżdżali na wakacje.


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie