Autopromocja

"Tajny dziennik" Białoszewskiego w Teatrze Dramatycznym. Premiera 30 marca

Tajny dziennik Białoszewski Teatr Dramatyczny, fot. Kasia Chmura
Tajny dziennik Białoszewski Teatr Dramatyczny, fot. Kasia ChmuraMedia
28 marca 2017

Bohaterowie przedstawienia nie są wersjami Mirona Białoszewskiego. Miron był nie do podrobienia - ocenia reżyser spektaklu "Tajny dziennik" Wojciech Urbański. Premiera przedstawienia odbędzie się 30 marca w warszawskim Teatrze Dramatycznym.

Ponad dwa lata temu dyrektor Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy Tadeusz Słobodzianek zaproponował Wojciechowi Urbańskiemu wyreżyserowanie spektaklu na podstawie "Tajnego dziennika" Białoszewskiego. Jak przyznał reżyser podczas wtorkowego spotkania z dziennikarzami, z początku nie był przekonany co do wyboru tekstu.

"To była długa przygoda i podchodzenie do książki. Spotykałem się z Tadeuszem Sobolewskim, omawialiśmy to, układaliśmy. Nie należałem jednak do grona wielbicieli Białoszewskiego, słabo go znałem" - przyznał.

Sam Sobolewski, biograf autora "Pamiętnika z powstania warszawskiego" i "Rachunku zachciankowego", pisał o wydanym w 2012 r. "Tajnym dzienniku": "Miron opowiadał o przygodzie swojego życia trochę jak przybysz, który został +wstawiony w ten świat+. Jawa, sen i wspomnienia - wszystko to, przywołane z niesamowitą wyrazistością, splątane w jeden węzeł, tworzy rodzaj wielowątkowej powieści o sobie samym".

"Powiedziałem sobie, że muszę wybrać z tego tekstu to, co najbardziej mnie interesuje. Nie kierowałem się szczególnym kluczem. Zaznaczyłem po prostu rzeczy, które były dla mnie najciekawsze. Potem okazało się, że te fragmenty układają się w pewną całość. To Miron sam ze sobą. Wiadomo, że w swoich dziełach Białoszewski istnieje wobec innych, jest wciąż otoczony ludźmi i opisywał ich. Mój wybór skoncentrował się na tym właśnie jego ze sobą samym przebywaniu" - tłumaczył Urbański.

"Dodatkowo, ułożyło się to w opowieść o odchodzeniu - najpierw umiera dziadek na ul. Hożej, nie jego dziadek tylko Jadwigi Stańczakowej (pisarki i poetki, przyjaciółki Białoszewskiego - PAP), potem następuje śmierć ojca Mirona, potem matki. Następnie widzimy Mirona w Nowym Jorku na rok przed jego śmiercią. A potem jest ostatni zawał i ostatnie kilka miesięcy życia" - dodał.

Na scenie widzowie nie zobaczą jednego bohatera, a kilka "wersji" narratora. "Bohaterowie nie mają się utożsamiać z Białoszewskim. To ludzie +z dzisiaj+, nie są Mironami, nie siedzą w jego głowie. To osoby, które - tak jak ja - zainspirowały się tekstem i ten tekst niosą widzowi. Można to porównać do kwartetu, a +Tajny dziennik+ do muzyki, rozpisanej na kwartet. Białoszewski był nie do podrobienia. Nie da się także powiedzieć - Miron był taki, a taki. Więc to, że jest czterech bohaterów pozwala zbudować tego człowieka z czterech osobowości" - zaznaczył Urbański. "Miron był nieuchwytny. Nie wiadomo też, ile z tego, co znalazło się w +Tajnym dzienniku+ to kreacja" - dodał.

Elementami scenografii są meble i przedmioty codziennego użytku z lat 60. i 70., którymi otaczał się Białoszewski w mieszkaniach na ul. Tarczyńskiej, na Placu Dąbrowskiego czy ul. Lizbońskiej w Warszawie.

"Wiele istotnych rzeczy z +Tajnego dziennika+ nie trafiło na scenę, wiele tła lat 70. i 80., wiele wydarzeń historycznych. Musieliśmy dokonać wyboru, z czegoś zrezygnować. Ale to, że Miron żył w szarej rzeczywistości PRL i z niej czerpał. Dla mnie - urodzonego w 1982 r. - kolorował te lata, które kojarzyły mi się z szarzyzną i beznadzieją. Dzięki niemu niemal polubiłem ten okres. Tak jak te meble, których kiedyś nie lubiłem, a teraz lubię. Poprzez te stare rzeczy, chciałem wprowadzić jego epokę. Nie chciałem robić spektaklu dla ludzi, którzy znają Mirona" - podkreślił.

"Usłyszymy też głos Mirona. +Tajny dziennik+ był nagrywany przez niego na kasetach. Zachowało się koło kilkunastu godzin. Przesłuchałem wszystkie kasety i w spektaklu zabrzmi kilka fragmentów" - zapowiedział reżyser.

W przedstawieniu występują: Robert Majewski, Henryk Niebudek, Piotr Siwkiewicz, Michał Piela (gościnnie); scenografia i kostiumy: Anna Tomczyńska; muzyka: Marcin Masecki; adaptacja: Elżbieta Chowaniec i Wojciech Urbański.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.