KINO ZAANGAŻOWANE | W kwestii kryzysu uchodźczego wszyscy dzielimy winę – belgijscy mistrzowie kina bracia Dardenne’owie opowiadają o wspólnej odpowiedzialności za przyszłość Europy
Bohaterka waszego nowego filmu „Nieznajoma dziewczyna” musi odpowiedzieć sobie na pytanie: mieć czy być. Dylemat jest o tyle trudny, że pracuje jako lekarka. Wybierając mieć, może zarobić naprawdę dużo. Wybierając być, może zaś realizować idee. Czy waszym zdaniem pogodzenie być i mieć w tym zawodzie przestaje być możliwe?
Jean-Pierre Dardenne: Nasz film odnosi się bezpośrednio do rzeczywistości i jest komentarzem do tego, co aktualnie dzieje się w wielu zachodnich krajach, choćby w Szwajcarii, Belgii czy we Francji, gdzie coraz mniejsza liczba osób praktykuje zawód lekarza rodzinnego, opłacanego przez państwo. Studenci medycyny wolą skoncentrować się na jednej dziedzinie, zostać specjalistą, bo dzięki temu mogą pracować w prywatnych klinikach i zarabiać o wiele większe pieniądze. Lekarz ogólny to obecnie dla młodych adeptów sztuki medycyny ostatni wybór, a państwo nie stara się wystarczająco o to, żeby zachęcać ich do podejmowania takiej pracy. Zapominamy o tym, jak wielka odpowiedzialność spoczywa na osobach wykonujących ten zawód. To przecież one odpowiadają za ogólną kondycję narodu i to one strzegą nas przed epidemiami.