Thanos, nieśmiertelny Tytan, przemierza kosmos, niszcząc planety i eksterminując całe rasy. Dlaczego to robi? Jaki jest jego cel? I czy kiedykolwiek się zatrzyma? Scenarzysta Jason Aaron daje z pozoru banalną odpowiedź: Thanos Szalony pragnie zaimponować samej Śmierci, na jej rozkaz/życzenie/kaprys zrobi wszystko, pozbawi życia choćby cały wszechświat. I choć „Thanos powstaje” czasami ucieka się do taniej psychologii (przemiana tytułowego bohatera z genialnego outsidera w bezwzględnego zabójcę wydaje się tu zbyt prosta), Aaron jest zbyt wytrawnym scenarzystą, by jego opowieść została zdominowana przez banały i klisze. W jego wersji Thanos budzi nie tylko przerażenie, lecz także litość, chociaż wciąż pozostaje jedną z najpotężniejszych i najbardziej niebezpiecznych istot w uniwersum Marvela.

Tytan odegra kluczową rolę w crossoverze „Nieskończoność”, którego polską edycję wydawca już zapowiedział. „Thanos powstaje” jest do tego wydarzenia dobrym wprowadzeniem. Ale album broni się również jako samodzielna opowieść: to inteligentna i dynamicznie zilustrowana „origin story” znacznie ciekawsza niż wiele podobnych – wszak ani superbohaterów, ani często towarzyszącego ich przygodom patosu tu nie uświadczycie.

Thanos powstaje | scenariusz: Jason Aaron, ilustracje: Simone Bianchi | przeł. Piotr Krasnowolski | Egmont 2016