ALTERNATYWA | Punktem wyjścia tej płyty jest historia rodem z taniego romansu. Pan młody ginie w drodze na własny ślub. Zdruzgotana panna młoda postanawia samotnie wyruszyć w podróż, którą pierwotnie miała odbyć z mężem. Jakie towarzyszą jej odczucia, co przeżywa i dokąd zmierza? O tym na „The Bride”, chyba najbardziej ambitnym krążku Bat for Lashes do tej pory, i najlepszym.
ikona lupy />
Dziennik Gazeta Prawna
Dla niespełna 37-letniej brytyjskiej wokalistki Natashy Khan to czwarty album pod szyldem projektu Bat for Lashes. Za poprzednie otrzymała m.in. nominację do prestiżowych Brit Awards oraz Mercury Prize. Od początku kariery bliżej jej było do artystek, których sama słuchała jako nastolatka, jak Joni Mitchell, PJ Harvey czy Björk, niż do koleżanek, które w podobnym czasie nagrywały alternatywno-popowe płyty. Na „The Bride” jej barokowy dream pop nabrał wyjątkowo mrocznego koloru. Brytyjskiemu „Gigwise” Natasha powiedziała, że historia, która dała pretekst tej płycie, pozwoliła jej spenetrować różne aspekty miłości, której nieodłącznym elementem jest śmierć. To bardzo filmowa płyta, pobudzająca wyobraźnię, zresztą jej realizację Bat for Lashes zaczęła od przygotowania krótkometrażowego filmu, który sama wyreżyserowała, „I Do”. Sama mówi, że historia przewijająca się przez ten album jest jakby filmowym scenariuszem, a muzyka soundtrackiem. Przygotowując się do tego projektu, studiowała dzieła i wywiady m.in. swoich ulubionych reżyserów Stanleya Kubricka, Davida Lyncha i Romana Polańskiego. Nic więc dziwnego, że nie powstał soundtrack do romantycznej komedii, tylko wielowątkowa mroczna historia. W efekcie mało jest na „The Bride” dynamicznych momentów. Wybija się na pewno rytmiczne „Sunday Love” w dreampopowym stylu. Zdecydowaną większość stanowią jednak wolniejsze kompozycje z elektroniką, ale też akustycznymi dźwiękami albo z folkowym sznytem. Raz przepełnione minimalizmem, innym razem budujące napięcie różnymi dźwiękami z głosem Natashy, nie mniej poruszającym niż chociażby Kate Bush. Jednocześnie Khan skutecznie unika drażniącego patosu Florence Welch i plastikowej, banalnej otoczki Lany Del Rey.
„The Bride” może nie od razu wciągnąć w swe sidła, ale za poświęcony czas odwdzięczy się niezwykle wzruszającym i poruszającym materiałem.
Bat for Lashes | The Bride | Warner