Zastanawiające, na ile narodowość twórcy, język, w którym pisze, albo rynek, na którym konkuruje z innymi, wpływają na formę, jaką wybiera on dla swojej powieści kryminalnej. W przypadku polskich kryminałów w zasadzie trudno o tego rodzaju determinizm: książki wydane w ostatniej dekadzie nie układają się w żaden czytelny schemat, nie czerpią też z żadnego wspólnego wzorca. To chyba dobra wiadomość, takie cechy przejawiają przeważnie rynki w fazie wzrostu. Rynki w fazie schyłkowej to zupełnie inna historia.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Przyjrzyjmy się na przykład „Sezonowi niewinnych” Samuela Bjorka, norweskiego pisarza porównywanego przez tamtejsze media do Jo Nesbo. Tego rodzaju triumfalistyczne porównania należy traktować ostrożnie, ale panów łączy nie tylko śmieszna literka w nazwiskach. Łączy ich również to, że Bjork kroczy utartą ścieżką wydeptaną przez Nesbo, więcej nawet, idzie szerokim traktem ubitym setkami stóp swoich skandynawskich poprzedników. Idzie uważnie, w wyrachowanej manierze, stosownie dobierając słowa i środki. Jest, krótko mówiąc, epigonem perfekcjonistą. To się sprzedaje (jak głosi blurb, „do ponad 30 krajów”).

Na początek „Sezonu niewinnych” dostajemy psychopatyczną, skrzętnie zaplanowaną zbrodnię o tajemniczej symbolice, która sugeruje, że morderca przejawia chęć nawiązania dialogu – a może rozpoczęcia perwersyjnej gry. Oto bowiem ktoś porywa sześcioletnią dziewczynkę, trzyma ją dłuższy czas w zamknięciu, następnie przebiera w ubranka dla lalek (w odpowiednim rozmiarze, zamówione u krawca), funduje jej narkotykowy złoty strzał, martwej zakłada tornister, wiesza dziewczynkę na skakance na gałęzi drzewa, zaopatrując w karteczkę „Podróżuję sama”, a na paznokciu ofiary umieszcza numerek. Te szczegóły podaję celowo, słusznie chyba zakładając, że czytelnikom kryminałów podobne zbrodnie wydają się z gruntu znajome. Są to także zbrodnie, które wydarzają się wyłącznie we współczesnych powieściach kryminalnych (szczególnie, choć nie tylko skandynawskich) zgodne z logiką gatunku, nie zaś z logiką rzeczywistego świata.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Mówi się, że współczesny kryminał jest następcą klasycznej literatury realistycznej. To jednak raczej przejaw myślenia życzeniowego. Niektórym wybitnym powieściom kryminalnym da się być może przypisać taką właściwość, ale cała reszta to kryminały traktujące o innych kryminałach. U Bjorka widać to jak na dłoni – jego policjanci to klony. Szef: gruby, rozwiedziony sybaryta z charyzmą. Jego wybitna współpracowniczka: pokręcona, ostra, bezpośrednia dziewczyna z traumą i skłonnościami samobójczymi. Rodziny w tej powieści: rozbite, toksyczne, nienawidzące dzieci. Jakby tego było mało, mamy jeszcze ponurą protestancką sektę, która zasysa prozelitów i pierze im mózgi. Co osobliwe, „Sezon niewinnych” jest dobrze napisaną książką, konsumuje się ją bez bólu, właściwie z przyjemnością. Nie wiem jednak, czy to nie świadectwo mojej głębokiej patologii.

Na odtrutkę (zażyłem, mam się dobrze) polecam kryminał czeski, wywiedziony z bardzo popularnego u południowych sąsiadów serialu „Vraždy v kruhu” („Zabójstwa w kręgu”) przez jego scenarzystkę Ivę Procházkovą. Powieść „Mężczyzna na dnie” łączą z serialem bohaterowie, ale treść jest nowa. I przynosi ze sobą powiew świeżości, bo Procházková, mimo że również korzysta ze sprawdzonych wzorów, robi to z dużym wdziękiem i poczuciem humoru.

W „Mężczyźnie na dnie” ofiarą jest policjant – skorumpowane, sadystyczne bydlę. Jego samochód wpada do jeziorka w podpraskim kamieniołomie, naturalnie z policjantem, pijanym w sztok, za kierownicą. Zjechał do wody sam, czy ktoś go upił, związał i zepchnął? Wszystko wskazuje na tę drugą możliwość. Zamordowany szedł przez życie, krzywdząc, gwałcąc i szantażując – tym samym dostarczał zbrodniczych motywów praktycznie każdemu człowiekowi, który miał okazję go poznać choć odrobinę bliżej.

Śledztwo prowadzi podinspektor Marián Holina z praskiej policji, Słowak o łagodnym usposobieniu i genialnej intuicji. „Wie pan, co łączy Czechów i Słowaków? I ci, i ci lubią przesiadywać w miejscach, gdzie pachnie jedzeniem” – mówi młodemu, ambitnemu funkcjonariuszowi tuż po szkole, próbując mu wyjaśnić, dlaczego tutejsi policjanci wolą załatwiać sprawy służbowe na stołówce.

Procházková ma rewelacyjne wyczucie suspensu i puenty, a jej kryminał opowiada o ludziach i ich słabościach, nie będąc przy tym irytującą wariacją na temat twórczości kolegów po fachu. To jest znaczące literackie osiągnięcie i naprawdę coś w rodzaju odtrutki, nawet jeśli o krótkotrwałym działaniu.

Sezon niewinnych | Samuel Bjork | przeł. Sławomir Kupisz | Sonia Draga 2016

Mężczyzna na dnie | Iva Procházková | przeł. Julia Różewicz | Afera 2016