Cały album jest spektakularną solową wypowiedzią artysty i kolejnym wydarzeniem płynącym z Polski”, „na tej płycie jest coś, czego wielu współczesnym rockowym albumom bardzo brakuje”, „to szerokie stylistycznie i głębokie arcydzieło, którego każdą minutę warto chłonąć”, „są jednym z najlepszych zespołów we współczesnym rockowym biznesie”, „z niecierpliwością czekamy na nową epkę jednej z naszych ulubionych artystek” – to przykładowe cytaty z opinii zachodniej prasy o kilku artystach znad Wisły. Niszowi twórcy sami docierają do zachodnich mediów i słuchaczy, i coraz częściej robią to z powodzeniem. Cenione muzyczne autorytety zachwycają się m.in. takimi projektami i artystami jak Stara Rzeka Kuby Ziołka, Trupa Trupa, Zamilska, Kinsky, Raphael Roginski czy Wacław Zimpel.

Niemal równo rok temu w „Kulturze” pisałem o zagranicznych sukcesach polskich zespołów z jazzowego i metalowego kręgu. Za wieloma z nich kryje się prosta zasada DIY, czyli „do it yourself”. Aktualna jest też dziś. Obok wsparcia chociażby Instytutu Adama Mickiewicza, który m.in. pomaga polskim wykonawcom w eskapadach na zachodnie festiwale showcase’owe, sukces za granicą zespół najczęściej wypracowuje sobie sam. Mówi o tym Grzegorz Kwiatkowski z docenionego w różnych miejscach globu trójmiejskiego zespołu Trupa Trupa: „Na razie sami odkrywamy ścieżki dotarcia do zachodnich mediów i odbiorców, prowadząc działania dwutorowo, u nas oraz za granicą. Nasza zagraniczna przygoda zaczęła się od płyty »++«, wydanej w 2013 roku. Sami zainteresowaliśmy nią kilka brytyjskich mediów, w tym autora kultowego bloga muzycznego 20JazzFunkGreats.com Davida McNamee. Jest on jednocześnie szefem wytwórni Blue Tapes i w niej postanowił wypuścić nasz kolejny materiał »Headache«.

To małe, ale prestiżowe wydawnictwo, które ma świetny kontakt z ważnymi dziennikarzami na Wyspach. Udało im się zainteresować naszą płytą »The Quietus« i »Tiny Mix Tapes«, gdzie ukazały się bardzo dobre recenzje. Potem posypało się ich kilkadziesiąt na całym świecie”. Trupa Trupa może się pochwalić nie tylko recenzjami w mediach amerykańskich, brytyjskich, niemieckich czy japońskich. Ich album „Headache” pojawił się też w kilku zestawieniach najlepszych płyt 2015 roku. Jak mówi sam Kwiatkowski: „Największym wyróżnieniem było chyba podsumowanie przygotowane przez jednego z najważniejszych i najbardziej opiniotwórczych dziennikarzy świata Sashę Frere-Jonesa dla »Los Angeles Times«”. A jak to przekłada się na karierę, rozwój zespołu i jego rozpoznawalność: „Pozytywne recenzje i lista »LA Times« przyczyniły się do zauważenia naszej płyty przez amerykańskie stacje radiowe, które zaczęły puszczać nasze piosenki. Odezwała się też do nas jedna z tamtejszych wytwórni z propozycją współpracy przy kolejnej płycie. To ogólne zainteresowanie przełożyło się też chociażby na fakt zaproponowania nam sesji muzycznej dla Boiler Room (platforma, która rejestruje i później emituje koncerty, nagrywali dla niej m.in. Thom Yorke i James Blake). Pod koniec lutego zrealizujemy ją w Gdańsku”. Wspomniany przez Kwiatkowskiego Sasha Frere-Jones z „Los Angeles Times” wśród swoich ulubionych twórców zeszłego roku umieścił też innych Polaków. Zauważył Tomasza Mirta i jego album „Vanishing Land”, syntetyczną opowieść opartą na przestrzennych dźwiękach syntezatorów. Obok Aphex Twina, Drake’a czy Kendricka Lamara jest też Raphael Roginski z płytą „Plays John Coltrane and Langston Hughes. African Mystic Music”. Krążek docenił również magazyn „The Wire”.

Roginski jest pierwszym polskim wykonawcą dostrzeżonym przez ten prestiżowy tytuł. Najwięcej miejsca naszym artystom poświęca jednak ostatnio „The Quietus”. W ich zestawieniu najlepszych płyt roku znalazło się aż czterech wykonawców znad Wisły. Dostrzeżony został audiowizualny projekt WIDT z wydaną na VHS (!) płytą „Point#3”. Oprócz tego alternatywno-folkowy Księżyc i ich album „Rabbit Eclipse”, elektroniczny duet RSS Boys z krążkiem „HDDN” oraz projekt Stara Rzeka. Ten ostatni znalazł się na drugim miejscu najlepszych płyt roku. Stoi za nim Kuba Ziołek, muzyk niedawno nagrodzony Paszportem Polityki. O jego niełatwej płycie „Zamknęły się oczy ziemi” „The Quietus” napisał: „Rozbudowane stylistycznie i głębokie arcydzieło, które wciąga każdą minutą”. Od dłuższego czasu „The Quietus” wspiera też Natalię Zamilską. Jej poprzednią płytę „Untune” umieścili na liście najciekawszych albumów 2014 roku (obok m.in. krążków Behemotha, Merkabah i Innercity Ensemble z Kubą Ziołkiem w składzie). „Płakałam w kuchni jak głupia – mówiła Zamilska po wyróżnieniu, dodając: – Od tamtej pory widzę bardzo duży odzew ze strony świata. Już nie tylko Europy, a właśnie świata”. Teraz „The Quietus” nie może się już doczekać jej nowej płyty, „Undune”, która ma ukazać się 19 lutego.

W zagranicznych mediach zauważono także chociażby ostatnie płyty blackmetalowej Mgły „Exercises in Futility”, zespołu Kinsky, który powrócił do grania po niemal 20 latach przerwy, i Wacława Zimpela. Jego ostatnie dziecko „Lines” „The Quietus” nie tylko pozytywnie recenzuje, ale też umieścił ekskluzywny stream do odsłuchu.

Czy te wszystkie wydarzenia świadczą o pewnej modzie na alternatywę znad Wisły? Na pewno pokazuje to, że dużo łatwiej jest dziś zespołom samym dotrzeć do zagranicznych mediów i fanów niż kilka lat temu. Niekoniecznie trzeba mieć wsparcie chociażby Instytutu Adama Mickiewicza. Liczą się oryginalność i jakość, którymi artyści sami, poprzez sieć, są w stanie zwrócić na siebie uwagę. Jak konkluduje Grzegorz Kwiatkowski z Trupa Trupa: „Chcemy, żeby to dobre piosenki decydowały o ewentualnej popularności naszej muzyki, a nie sam fakt, że jesteśmy z Polski. Może faktycznie ostatnio zrobiło się głośno o kilku polskich projektach, ale nie nacjonalizowałbym muzyki. Najważniejsze, żeby była dobra”. Jak twierdzą zachodni dziennikarze, muzyka jest u nas coraz lepsza i ciekawsza. Oby udało się podtrzymać ten trend i oby bardziej dostrzegały ich także nasze media.

ZAMILSKA - F***FRAY

Waclaw Zimpel Solo - "Lines"

Stara Rzeka - "W sierpniową noc"

Trupa Trupa - Snow