statystyki

Każdemu twórcy zdarza się popełnić dzieło, którego się powinien po latach wstydzić [WYWIAD]

autor: Robert Mazurek28.09.2018, 07:18; Aktualizacja: 28.09.2018, 08:19
Grzegorz Leszczyński Fot. Marcin Łobaczewski

Grzegorz Leszczyński Fot. Marcin Łobaczewskiźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Marcin Łobaczewski

- Współczesność jest naprawdę zorientowana wyłącznie na teraźniejszość i chcemy czytać tylko dzisiejszych autorów, reszta ginie. Czas jest strasznym katem, to on zabija literaturę - mówi prof. Grzegorz Leszczyński w rozmowie z DGP.

Wszyscy robią rankingi „100 książek na 100 lat niepodległości”, to my zróbmy odwrotnie i wybierzmy książki najgorsze.

Ale nie musi być aż sto?

Nie musi.

Tylko że moje zdanie nie ma znaczenia dla rzesz czytelników. Taki przykład – pod koniec lat 90. i na początku XXI w. ogromną popularnością cieszyły się książki Krystyny Nepomuckiej. To jest bardzo dobrze skrojona literatura popularna, casus „Trędowatej” – arcydzieła literatury popularnej.

Tak jak dziś książki Grocholi czy Kalicińskiej?

Jest więcej autorek, których książki się świetnie sprzedają i to, czy one się mnie podobają, czy nie podobają, nie ma żadnego znaczenia.

Ma dla pana i dla tych, którzy ufają w pański osąd.

No dobrze, moim zdaniem bardzo niedobrymi powieściami są książki Doroty Masłowskiej. Nie dlatego, że są źle skrojone, nie dlatego, że źle napisane, że mają jakieś wady warsztatowe, konstrukcyjne, nie.

To dlaczego?

To są arcydzieła chwili. Żeby zachwycić się „Pawiem królowej”, trzeba mieć słuch muzyczny i trzeba sobie „Pawia” w duchu rapować. W momencie kiedy przemija postać świata i przestajemy Masłowską rapować, to nie słyszymy dźwięku i wszystko brzmi zupełnie inaczej, brzmi pusto. Kiedy Dorota Masłowska się pojawiła i przebojem wdarła na szczyty, to ja byłem jak Wałęsa – za, a nawet przeciw. To było odkrycie, zachłyśnięcie, ale jednocześnie było to bardzo chwilowe. Trochę to krytykuję, ale ja przecież nawet nie uważam, że to są złe powieści.

Przed chwilą powiedział pan, że są „bardzo niedobre”.

Magazyn DGP z 28 września 2018

Magazyn DGP z 28 września 2018

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Ale to wytłumaczyłem. To naprawdę arcydzieło chwili i tak je trzeba odbierać, a ja bym chciał, by Dorota Masłowska napisała swoją „Lalkę”.

Masłowska jest literacką celebrytką, ze wszystkimi konsekwencjami tego statusu.

Moi studenci studiów podyplomowych pracujący w bibliotekach opowiadali, że czytelnicy 14-, 15-letni sięgali po „Wojnę polsko-ruską” i to było czymś niesłychanie budującym. Tylko właśnie, sięgali, ale już nie sięgają. Współczesność – o czym przekonuje się teraz Masłowska – ma to do siebie, że trwa niesłychanie krótko oraz budowana jest na nieustannej pogoni za nowością.

A jak jej ktoś nie dostarcza?

Wtedy może nastąpić znudzenie. To samo może spotkać Terry’ego Pratchetta, który robił odniesienia do współczesnej kultury popularnej, gdzie pojawiały się rozmaite zespoły muzyczne i pięć lat później trzeba by było robić przypisy, żeby zorientować się w tych aluzjach i odniesieniach. Rozumiem ideę powieści budującej pomost do kultury pop, to świetna zabawa literacka, ale z drugiej strony jakże to się szybko starzeje! To właśnie nazywam arcydziełem chwili.

Pratchett zniknie?

Raczej nie, bo nie pisał wyłącznie w ten sposób.


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

  • wjw(2018-09-28 12:57) Zgłoś naruszenie 00

    A kiedy 100 największych głupot na stulecie niepodległości ? Komu takie rankingi potrzebne i do czego ?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie