Dlaczego radio gra to, co gra? Rozgłośniom nie opłaca się poszukiwać nowych artystów

autor: Marcin Cichoński13.04.2018, 12:00
radio, muzyka

Abba zaistniała na świecie dzięki Eurowizji. W Polsce mamy odwrotność – Gromee, który będzie reprezentował nasz kraj podczas konkursu w Portugalii (8–12 maja), stał się znany dopiero po zwycięstwie w naszych eliminacjach, mimo że był prezentowany w rozgłośniach radiowych na wszystkich kontynentach, występował też na wielu światowych festiwalach.źródło: ShutterStock

Ciągle słyszysz to samo? Tak ma być. Obowiązujące przepisy sprawiają, że rozgłośniom nie opłaca się poszukiwać nowych artystów. Ale to może się wkrótce zmienić

Wystarczy spojrzeć na zestawienie najczęściej prezentowanych w radiu piosenek, by przekonać się, że polskie rozgłośnie nie przepadają za lansowaniem polskich wykonawców. Z przygotowanego przez ZPAV podsumowania 2017 r. wynika, że polska muzyka jest w odwrocie. W pierwszej dziesiątce znalazł się tylko jeden rodzimy wykonawca – Grzegorz Hyży z hitem „O Pani!”. Kolejne polskojęzyczne nagranie znalazło się na miejscu 19. – to Ania Dąbrowska z utworem promującym film „Porady na zdrady”.

Jak ZPAV zauważa w raporcie, polski repertuar (wykonywany w języku polskim) stanowi jedynie 14 proc. zestawienia Top 50 i 21 proc. zestawienia Top 100 Airplay 2017. Jeśli weźmiemy pod uwagę muzykę tworzoną w Polsce, lecz wykonywaną w innym języku (najczęściej angielskim), sytuacja poprawia się tylko nieznacznie: na 13. miejscu wylądował nasz reprezentant na konkursie Eurowizji Gromee, który ze Szwedką Mahan Moin nagrał przebój „Spirit”.

Byle po polsku

Prezentowanie anglojęzycznych nagrań polskich artystów nie leży w interesie rozgłośni. By zrozumieć dlaczego, trzeba zajrzeć do ustawy o radiofonii i telewizji. Punkt 2 art. 15 nakazuje stacjom przeznaczenie „co najmniej 33 proc. miesięcznego czasu nadawania w programie utworów słowno-muzycznych na utwory, które są wykonywane w języku polskim, z tego co najmniej 60 proc. w godzinach 5–24”. Ustawa przewiduje specjalną „premię” za nadawanie utworów debiutantów – taka piosenka liczona jest jako „200 proc. czasu nadawania utworu”.

Zapisy ustawy pomagają w zrozumieniu, dlaczego w rozgłośniach radiowych słyszymy to, co słyszymy. Stacjom nie opłaca się prezentować hitów w rodzaju „Thank You Very Much” Margaret, „Son of the Blue Sky” Wilków, „My Music” Sistars, nie mówiąc już o repertuarze najsłynniejszych polskich grup metalowych, takich jak Behemoth czy Vader. Z playlisty wypadają wspaniałe debiutantki z tego roku, jak Pola Rise czy Rosalie – ich płytami zachwyciła się krytyka, ale dla rozgłośni nie są zbyt atrakcyjnym towarem. Wszyscy śpiewają po angielsku.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

  • Cyklon(2018-04-15 16:28) Zgłoś naruszenie 10

    Najpierw należało by zapytać ile polskości w polskich piosenkach, zajrzyjcie do ZAiKS-u tam praktycznie nie ma polskich kompozytorów, polskich autorów tekstów, są sami sydzi, od wojny tylko sydzi z ZSRR , Hazary i później import odpadów z zachodu. To nie tylko chodziło o kasę, sławę ale o utrwalanie dominacji ZSRR poprzez eliminowanie wszystkich artystów Polaków. To trwa do dziś z tym że dzisiaj głównym motorem jest solidarność sydowska i próba utrzymania dominacji w kulturze i sztuce. Ja jestem autorem około 300 piosenek - w ZAiKS-ie mi nie zarejestrowano ani jednej, ani jednej nie przyjęto w zarządzanie aby zbierać tantiemy, zarabia kto inny ktoś kto odkupił ode mnie lub ukradł przedłożone przeze mnie w ZAiKS-ie - nawet w Polsce są grane jako kompozycje autorów zachodnich.

    Odpowiedz
  • wolna...(niedziela)(2018-04-14 00:12) Zgłoś naruszenie 10

    Dlaczego radio gra to, co gra? na tak postawione pytanie , może odpowiedzieć > TYLKO p. Niedźwiedzki.!!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie