statystyki

Dwa lata Glińskiego jako ministra kultury: Wspieranie wartości narodowych czy upartyjnienie wolności słowa twórców

autor: Konrad Wojciechowski27.10.2017, 07:10; Aktualizacja: 27.10.2017, 09:15
Piotr Gliński

Piotr Glińskiźródło: PAP
autor zdjęcia: Radek Pietruszka

Mijają dwa lata rządów wicepremiera Piotra Glińskiego na stanowisku ministra kultury. Zwolenników dobrej zmiany cieszy wspieranie wartości narodowych. Przeciwnicy mówią o upartyjnianiu wolności słowa twórców.

Reklama


Resort kultury nie jest wymarzonym miejscem do robienia kariery politycznej. Traktowany jak kukułcze jajo bywa przechowalnią zasłużonych działaczy, zesłaniem outsiderów wypadających z pierwszych szeregów partyjnych lub nagrodą pocieszenia dla tych, którzy podczas rozdzielania rządowych łupów nie załapali się na co smaczniejsze kąski. Piotr Gliński też nie planował dla siebie takiej przyszłości. W marcu 2013 r. cała Polska poznała premiera z tabletu – lider opozycji Jarosław Kaczyński wszedł na sejmową mównicę i zaprezentował wcześniej nagrane orędzie premiera rządu technicznego. Gabinet cieni prof. Glińskiego miał być alternatywą na czas kryzysu, w jakim – zdaniem PiS – pogrążyła się Polska pod rządami koalicji PO-PSL. Ostatecznie sanacyjny plan nie wyszedł poza ramy komputerowej prezentacji.

Ale po wygraniu przez PiS wyborów parlamentarnych przed dwoma laty zwycięska partia znowu postawiła na Glińskiego. Tyle że nie dostał on wymarzonego Ministerstwa Gospodarki, a niewdzięczną kulturalną działkę pod uprawę. To pierwszy minister kultury w randze wicepremiera po 1989 r., co wiele mówi na temat prestiżu wspomnianego resortu. Czas pokazał, że nie tylko reforma edukacji, programy socjalne czy chęć przemodelowania sądownictwa mają dla PiS nadrzędne znaczenie. W pierwszym planie czteroletnim dobrej zmiany polityka kulturalna została włączona w nurt priorytetowych działań nowego rządu. I jest realizowana z rozmachem.

Krążenie elit na posadach dyrektorów

Już na początku 2016 r. minister zabrał się ostro do działania. Zaczął od zmiany obsady w kluczowych instytucjach. Na stanowisko szefa Narodowego Centrum Kultury wrócił pierwszy dyrektor tej placówki Marek Mutor. Z kolei fotel dyrektora Instytutu Książki stracił Grzegorz Gauden. Zmianę tłumaczono wynikami kontroli, którą zarządziła jeszcze poprzednia szefowa resortu. Miało się okazać, że instytut przekroczył budżet i dopuścił się nieprawidłowości podczas zawierania umów z partnerami, a przede wszystkim biernie patrzył, jak czytelnictwo błyskawicznie spada. Na nic zdały się protesty twórców w obronie Gaudena – pod listem poparcia wysłanym do ministerstwa podpisał się m.in. Julian Kornhauser, teść prezydenta Andrzeja Dudy.

W podobnych okolicznościach zwolniono dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu Krzysztofa Mieszkowskiego, w tej kadencji posła Nowoczesnej. Poszło o zapowiedź premiery spektaklu „Śmierć i dziewczyna”. Minister Gliński wysłał list do marszałka województwa dolnośląskiego, dając w nim do zrozumienia, że oczekuje wstrzymania przedstawienia, które promuje twardą pornografię. Premiera doszła do skutku, scen obrazoburczych nie odnotowano, za to cała wrzawa medialna wokół wydarzenia miała – zdaniem popleczników ministra – przedstawić go w oczach opinii publicznej jako człowieka nieobytego z kulturą wyższą i pozbawionego tolerancji dla współczesnych projektów artystycznych. Sprawa Teatru Polskiego nie skończyła się wraz z premierowym pokazem „Śmierci i dziewczyny”. Radny PiS Roman Kowalczyk zażądał, aby władze wojewódzkie wróciły do uchwały, na mocy której w 2014 r. wszczęto przeciwko Mieszkowskiemu procedurę odwoławczą ze stanowiska dyrektora. Autor interpelacji przypominał, że wolność artystyczna „nie polega na quasi-pornograficznych spektaklach za pieniądze podatnika”, ponadto teatr od lat jest zadłużony, a dyrektor nic sobie z tego nie robi. Choć Mieszkowski wskazywał, że kierowana przez niego placówka jest permanentnie niedofinansowana przez samorząd, to jednak został zwolniony, a jego miejsce zajął Cezary Morawski – z poparciem ministra.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Reklama