"Nieobcy. 21 opowieści, żeby się nie bać. Polscy pisarze dla uchodźców"

Z myślą o uchodźcach powstał m.in. zbiór "Nieobcy. 21 opowieści, żeby się nie bać. Polscy pisarze dla uchodźców". Autorzy 21 zawartych w nim tekstów, m.in. Katarzyna Bonda, Ignacy Karpowicz, Hanna Krall, Olga Tokarczuk, Paweł Smoleński i Małgorzata Szejnert, za darmo przekazali swoje utwory Polskiej Akcji Humanitarnej, aby zebrany dochód przeznaczyć na pomoc ofiarom wojny w Syrii.

Książka - jak podkreślali we wstępie jej pomysłodawcy Paweł Goźliński i Jerzy B. Wójcik - powstała "z niezgody na strach i nienawiść". Jej celem miało być wzbudzenie dyskusji, chociaż "literatura i tak nie powstrzyma fali nienawiści". Zawarte w niej opowiadania, eseje i reportaże autorów różnych generacji - powstałe zarówno "na zamówienie" oraz "tylko czekające na taką okazję" - traktują o obcości i spotkaniu z Innym, a także o doświadczeniach wojny i emigracji oraz opuszczaniu domu rodzinnego i integrowaniu się z nowym środowiskiem.

W zbiorze znalazł się m.in. jeden z reportaży Małgorzaty Szejnert, który ostatecznie nie wszedł do jej książki "Wyspa klucz" o Ellis Island, wyspie-bramie do Stanów Zjednoczonych, a także historia polskiej emigrantki zarobkowej, która szuka szczęścia w Londynie - "Renata ucieka z kraju" - autorstwa Sylwii Chutnik.

Tom zawiera także teksty o związkach polsko-albańskich ("Każdy ma w brzuchu niebo, przez które przelatuje jaskółka" Małgorzaty Rejmer); o Grekach, którzy po wojnie domowej trafiali do Polski ("Pani Marta" Dionisosa Sturisa), o nagłym lądowaniu na Tuvalu, przez które pasażerowie - w tym Angielka i Polak - zapominają o świętach ("Tuvalu. Opowieść wigilijna" Ignacego Karpowicza).

O tym, jakie trudności pokonują cudzoziemcy w drodze do Europy i jak wygląda ich podróż do spokojniejszego świata, pisali Jarosław Mikołajewski w "Wielkim przypływie" (wyd. Dowody na Istnienie) oraz Wolfgang Bauer w "Przez morze. Z Syryjczykami do Europy" (Czarne).

"Wielki przypływ" Jarosław Mikołajewski (wyd. Dowody na Istnienie)

Mikołajewski w swoim reportażu opowiedział o codzienności na Lampedusie, włoskiej wyspie o powierzchni 20 kilometrów kwadratowych, którą na co dzień zamieszkuje około sześciu tysięcy ludzi, a przez którą w ciągu ostatnich kilkunastu lat przewinęło się kilkaset tysięcy uchodźców. Ich łódki, jak czytamy w opisie książki, rozbijają się u wybrzeży Lampedusy, a morze "wyrzuca na plaże buty, puszki z jedzeniem, dziecięce zabawki".

Reporter przyjrzał się tym przedmiotom. Udał się do lokalnego szpitala dla żółwi i na miejscowy cmentarz, gdzie spoczywają dziesiątki tych, którym się nie udało i zginęli w wodzie lub pod pokładami statków. Rozmawiał z profesorem, który kopiuje obrazy Caravaggia oraz z doktorem Pietrem Bartolo, który od 25 lat leczy przybywających na wyspę ludzi.

"Przez morze. Z Syryjczykami do Europy" Wolfgang Bauer (wyd. Czarne)

Niemiecki reporter Wolfgang Bauer z czeskim fotografem Stanislavem Kruparem postanowili odtworzyć drogę uciekinierów. W tym celu - jak czytamy w opisie książki - "zmienili tożsamość, zaufali przemytnikom i przyłączyli się do Syryjczyków, którzy próbują przedostać się z Egiptu do Włoch". Jednak ich plan "szybko zweryfikowała rzeczywistość", ponieważ szybko zostali deportowani.

Bauer oparł swoją książkę na opisie próby przedostania się do Europy. Zrelacjonował własne kontakty z przemytnikami i wręczanie łapówek, oraz przede wszystkim - ponieważ jego przeprawa szybko została przerwana - opowiedział o losach konkretnych Syryjczyków, których poznał po drodze.

Na wydarzeniach, z powodu których ludzie uciekają do Europy skupiła się, mieszkająca obecnie we Francji, syryjska dziennikarka Samar Yazbek. W "Przeprawie. Mojej podróży do pękniętego serca Syrii" (wyd. Karakter, wstęp prof. Piotr Balcerowicz) przedstawiła okoliczności trwającego tam konfliktu oraz opisała "losy rewolucjonistów i zwykłych ludzi gnębionych i zabijanych - najpierw przez reżim, a potem także przez grupy religijnych ekstremistów i ISIS".

Na miejscu rozmawiała z Syryjczykami, którzy stracili wszystkich swoich bliskich i tymi, którzy wciąż planują wyjechać. Przedstawiła ich "codzienną udrękę" - udokumentowała "postawy, losy, sprzeciw wobec okrucieństwa, bezsilność i gniew". Pisała "o ludziach próbujących przetrwać i jakoś żyć pomimo spadających bomb, zrujnowanych domów i skrajnej biedy". Dała świadectwo tym, "którzy stawiają opór – walcząc, starając się podtrzymywać więzi, pracując, rodząc dzieci – a kiedy zbliża się kolejny samolot – szukając miejsca, gdzie można się schronić".

"Ziarno i krew" Dariusz Rosiak (wyd. Czarne)

O bliskowschodnich chrześcijanach uciekających przed prześladowaniami napisał Dariusz Rosiak w "Ziarnie i krwi" (wyd. Czarne). Reporter udał się do Turcji, Iraku, Libanu, Egiptu, Izraela oraz do Szwecji, gdzie uciekło wieku chrześcijańskich Syryjczyków. Przedstawił, jak bliskowschodni chrześcijanie "są zastraszani i wysiedlani z rodzinnych stron" i jak przez to "ich życie staje się niemożliwe".

Reporter opisał losy konkretnych ludzi. Cytując swoich bohaterów, m.in. Aframa, który wraz z rodziną przyjechał do Szwecji w 1989 roku oraz taksówkarza Aho Akyuza, który od wybuchu wojny w Syrii prawie nie wozi turystów, opisał, jak niszczona jest chrześcijańska kultura. Rosiak podkreśla jak jako Europejczycy jesteśmy wobec tego bierni.

"Przyglądamy się bezczynnie, jak wysycha źródło, z którego wybiła nasza kultura. Oglądamy w telewizji albo na YouTube zbrodnie Państwa Islamskiego i co najwyżej organizujemy zbiórki charytatywne - jak zwykle, gdy chcemy zagłuszyć sumienie" - napisał.

"Wykluczeni" Artur Domosławski (wyd. Wielka Litera)

Jako "wykluczonych" przedstawił uchodźców Artur Domosławski. Opisał ich wśród m.in. Kolumbijczyków, Brazylijczyków, Kenijczyków, jako "ludzi bez głosu i reprezentacji" - "przegranych, poniewieranych i wydziedziczonych". W swojej książce opowiedział o uciekających mieszkańcach Palestyny i Izraela, Egiptu i Pakistanu.

O dwustu tysiącach uchodźców z Sudanu Północnego, którzy schronili się w sąsiadującym kraju, Domosławski mówi w "Wykluczonych" (wyd. Wielka Litera) ustami szefa agencji pomocy humanitarnej Unii Europejskiej na Sudan Południowy Romana Majchera. Podkreśla on, że obecność przybyszy stwarza konflikt z lokalną ludnością: "o dostęp do wody, do lasu". O Ranie Ahmadzie, który wyjechał z Pakistanu trzy lata temu i mieszka nielegalnie w Bangkoku reporter pisze: wahał się, czy jechać, że "bolało go, że musi zostawiać ojca, matkę, młodsze siostry i brata, ale z drugiej strony lepiej być żywym daleko - kiedyś przecież się spotkają - niż martwym blisko".

Sayed Ali, opisywany przez Domosławskiego szyita, uciekł z kraju "przed przemocą religijną i polityczną". Mógł - jak przytacza reporter - wrócić do Pakistanu, ale powrót wiązał się z ryzykiem, więc "w najlepszym razie żyłby w ciągłym zagrożeniu". "Postanowił wyruszyć na studia do Niemiec z nadzieją, że dostanie tam stypendium na studia" - pisał Domosławski. "Jest Sayed Ali uchodźcą czy >>migrantem ekonomicznym<<?" - pytał.

"Busola" Mathiasa Énarda (Wydawnictwo Literackie)

Enard Busola, Wyd. Literackie 2017

Enard Busola, Wyd. Literackie 2017

źródło: Materiały Prasowe

Mathias Énard, francuski pisarz i tłumacz, laureat Nagrody Goncourtów za powieść Busola (2015), znalazł się na liście finalistów przyznawanej od 2005 roku co dwa lata Międzynarodowej Nagrody Bookera. Powieść ukaże się 14 czerwca nakładem Wydawnictwa Literackiego w przekładzie Magdaleny Kamińskiej-Maurugeon. Tego samego dnia kapituła nagrody wyda werdykt. W ostatnich latach nakładem naszej oficyny ukazały się uhonorowane Nagrodą Bookera: Wszystko, co lśni Eleanor Catton, Ścieżki Północy Richarda Flanagana i Krótka historia siedmiu zabójstw Marlona Jamesa.

Wiedeń, przed północą. Muzykolog, Franz Ritter, po raz kolejny sięga po opium. Jest chory, ciężko chory i chce uciec przed bólem. Narkotyk pobudza jego wyobraźnię i podczas tej kolejnej nocy spędzonej samotnie Franz majaczy o niespełnionej miłości – Sarze. Niedawno otrzymał od niej list, dający nadzieję na podjęcie romansu, który połączył ich na jedną noc dawno temu, w Teheranie...

Sara jest uznanym naukowcem, orientalistką zafascynowaną obrazem Wschodu w relacjach podróżników z Europy oraz jego ciemną stroną, czarną magią. We wspomnieniach i obsesyjnych wizjach Franza te orientalne wątki – sam również kocha tę kulturę – wtapiają się w miłosne reminiscencje. Zdaniem recenzentów ta erudycyjna i pełna melancholii powieść jest najlepszą odtrutką na obraz Wschodu, budowany przez współczesne wydarzenia.

Fragmenty wywiadów z autorem
(źródła: „L’Orient Littéraire”, „L’Humanité”)

Od wielu lat chciałem napisać o Syrii (spędziłem tam cztery lata). Nie jest to takie łatwe. Dramat, który rozgrywa się w Syrii, jest niewyobrażalny. Przesiedlono miliony osób. Jestem smutny i bezradny. Chciałem napisać o tym kraju inaczej niż przez pryzmat wojny. Wolałem to zrobić przez pryzmat relacji między Orientem i Europą, pokazując, dlaczego tak wielu ludzi fascynuje się kulturą Syrii i jej pejzażami.

Chciałem w „Busoli" pokazać pewną wspólnotę losów, wspólną konstrukcję Zachodu i Wschodu. Wiele rzeczy z Iranu, Turcji, Syrii, Libanu przyszło do Europy i wiele tym krajom zawdzięczamy. Równocześnie, te kraje zmieniały się w kontakcie z nami. Należy to przypominać, i to oczywiście ma ewidentnie wymiar polityczny.

Nasz świat jest światem pozbawionym mapy, zagubiliśmy się. Musimy odnaleźć sens rzeczy. „Busola" pozwala odnaleźć Wschód, tzn. przypomnieć to, co zawdzięczamy tamtej części świata, przypomnieć o współzależności naszych losów. Zapomina się, że w stronę Wschodu ukierunkowane są kościoły w Europie, że patrząc z perspektywy Paryża, Mekka jest właściwie w tym samym kierunku co Jerozolima.

Zapominamy, że islam to kultura, która ma swoją filozofię, swoją wizję świata inną niż tylko przemoc. Tego nie chcemy widzieć. Wolimy skupiać uwagę na ekstremistach i fanatykach.

Książka, niestety, jest gestem politycznym. Projekt „Busoli" powstał dawno, nie było jeszcze wtedy mowy o Państwie Islamskim, ale pisałem ją, wiedząc już o horrorze tej wojny. Musiałem pokazać po pierwsze, że islam i Orient nie powinny być utożsamiane ze ślepą przemocą i bezbrzeżną głupotą, i po drugie, że wszyscy jesteśmy trochę orientalni. Oczywiście, nie wolno zaprzeczać, że przemoc istnieje, że bracia Kouachi (autorzy zamachu na „Charlie Hebdo”) krzyczeli „Allahu Akbar”. Niestety, w Europie strach nie pozwala nam zobaczyć tej muzułmańskiej cząstki, która jest w nas.

  • Nagroda Goncourtów (2015)
  • Finalista Międzynarodowej Nagrody Bookera (2017)

Arcydzieło! Takie książki zdarzają się raz na pokolenie.
 - Pierre Assouline, larepubliquedeslivres.com

Zmysłowa i erudycyjna... Przepiękna książka.
- „Le Monde” Okładka

Mathias Énard (ur. 1972) – pisarz francuski, tłumacz, studiował język arabski i perski w INALCO, wykłada język arabski. Kawaler Orderu Sztuki i Literatury. Laureat Nagrody Goncourtów.