W październiku zeszłego roku w szatni reprezentacji Polski po meczu z Irlandią Północną (wygranym 2:1) najmocniej dyrygujący kolegami Kamil Grosicki wraz z piłkarzami i kilkoma osobami ze sztabu trenerskiego śpiewali przebój zespołu Piersi „Bałkanica”, a potem „Przez twe oczy zielone” legendy disco polo, zespołu Zenka Martyniuka Akcent. W szatni gościł w tym momencie prezydent RP Andrzej Duda. W taki sposób reprezentacja na gorąco cieszyła się z awansu na rozpoczynające się dziś mistrzostwa Europy we Francji. Zaśpiewali też wtedy, oklaskiwani również przez prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, największy przebój innej gwiazdy disco polo, zespołu Weekend „Ona tańczy dla mnie”. Kapela podchwyciła temat i już miesiąc później ogłosiła swój hymn polskich kibiców na Euro 2016, przerabiając „Ona tańczy dla mnie” na „My kochamy ich, oni tu są i grają dla nas”. Tekst z patriotyczną nutą, choć zdradza, że autorzy liczą także na szczęśliwy los: „Nasza drużyna dziś niepokonana jest/ Gdy chłopcy grają, sprawia to przyjemność/ I o tym dobrze nawet małe dziecko wie/ Orzeł na piersi, los da nam zwycięstwo”. Oryginał „Ona tańczy dla mnie” jest tak naprawdę hymnem polskich kibiców od momentu, w którym został wypuszczony jako singiel przez Weekend cztery lata temu. Śpiewali go kibice na różnych stadionach i różnych dyscyplin (poza piłką na przykład koszykówki). Najbardziej jednak polubili go fani stołecznej Legii. Nie tylko często śpiewają go na swoim stadionie, ale też przygotowują kilkudziesięciometrowe transparenty z tekstem piosenki i wizerunkiem kobiety w barwach Legii. Warto jednak pamiętać, że za prawdziwy hymn Legii uważa się kompozycję Czesława Niemena „Sen o Warszawie” z połowy lat 60. z tekstem Marka Gaszyńskiego. Historia piosenek piłkarskich zna w Polsce więcej przypadków wykorzystania możliwości doskonałych artystów, wystarczy wspomnieć chociażby Marylę Rodowicz. Tradycja polskich „hymnów” na różne mistrzostwa to jednak również multum przykładów, delikatnie mówiąc, mało ambitnych.

Piłkarskie songi znad Wisły

Wokalista, autor tekstów, wielki miłośnik piłki Pablopavo w jednym z wywiadów stwierdził: „Nie mam bezpośredniej recepty na hit stadionowy. Ale ważne jest, żeby twórcy byli utalentowani i wiedzieli, o co chodzi w piłce nożnej. Niech nie będą kibicami w kapciach, którzy ostatni raz na stadionie byli 20 lat temu”. Do tego opisu wydaje się pasować Maryla Rodowicz, nieukrywająca swojej piłkarskiej pasji, często goszcząca na stadionach podczas meczów polskiej reprezentacji. To ona oraz twórcy Jonasz Kofta (słowa) i Leszek Bogdanowicz (muzyka) wypuścili w 1974 roku najsłynniejszą do dziś polską piosenkę piłkarską „Futbol”. Maryla wykonała ją podczas ceremonii otwarcia Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 1974 w RFN, które wygrała reprezentacja gospodarzy po niezapomnianym finale z Holandią. Śpiewając refren w kilku językach, Rodowicz podbiła publikę na stadionie. Bardzo udaną kompozycję piłkarską przygotował z okazji tych znakomitych dla nas mistrzostw (zajęliśmy trzecie miejsce) także ceniony jazzman, przy okazji kierowca rajdowy Andrzej Dąbrowski. Jego „A ty się, bracie, nie denerwuj” została wydana na specjalnej płycie winylowej z okazji mistrzostw przez Polskie Nagrania. Znalazły się na niej także zapomniane dziś nagrania „Złota drużyna” Jerzego Nowaka, „Deyna gola” Jerzego Dukaya i „Lubański gazu” Czesława Bogdańskiego.

Inne warte zapamiętania kompozycje piłkarskie z naszego podwórka to m.in. szlagier lat 50. „Trzej przyjaciele z boiska” Andrzeja Boguckiego i Chóru Czejanda z muzyką Władysława Szpilmana, „Bo mój chłopiec piłkę kopie” Marii Koterbskiej, „Tajemnica mundialu” ze słynnym „Entliczek pentliczek, co zrobi Piechniczek, tego nie wie nikt” Bohdana Łazuki z mistrzostw z 1982 roku i późniejsza o cztery lata „Wygrywamy” Violetty Villas. Po upadku Polski Ludowej z lepszym lub gorszym skutkiem hity mundialowe nagrywali Pudelsi, Marek Torzewski albo Wilki.

Wspomniana wyżej Maryla Rodowicz powróciła do piłkarskich piosenek przy okazji polskiego Euro 2012. W konkursie „Moja piosenka na Euro 2012” kibice mogli wybierać hymn imprezy spośród kawałków m.in. Rodowicz „Dalej Orły”, Wilków, Feela czy egzotycznych artystów w stylu Zakaz W, Śrubki, Marszalek Band czy Krzagolec Band. Zwyciężyła grupa IMISH z piosenką o mało oryginalnym tytule „Euro Hymn”. Oficjalnym hymnem Polski wybranym przez widzów TVP została jednak piosenka folkowego zespołu Jarzębina z Kocudzy, małej wsi w województwie lubelskim. Problemy z prawami autorskimi i kontrowersje wokół wyboru spowodowały, że mimo zapewnień panie z Jarzębiny nie wykonały „Koko koko Euro spoko” przed meczami polskiej reprezentacji.

O piłce za granicą

Piłkarskie piosenki mają dużą tradycję na Zachodzie. Pisali je muzyczni mistrzowie: Ennio Morricone na mundial w Argentynie 1986 („El Mundial/Anthem”), Jean Michel Jarre dla reprezentacji Francji 1998 („Together Now”) – oficjalną piosenką turnieju było „La Copa de la Vida” Ricky’ego Martina, Lonnie Donegan dla Anglii 1966 „World Cup Willie”, New Order („World In Motion”), Plácido Domingo dla Hiszpanii 1982 („Mundial 82”) czy Shakira dla RPA („Waka Waka”).

Najsłynniejszą piosenką piłkarską od lat jest chyba jednak numer nieprzeznaczony na żaden turniej. To „You’ll Never Walk Alone” nagrany przez liverpoolską legendę lat 60., zespół, który startował u boku Beatlesów (menedżerem obu był Brian Epstein, a producentem George Martin) Gerry and the Pacemakers. To cover piosenki musicalowej z lat 40. Wykonywali go też m.in. Frank Sinatra, Johnny Cash czy Elvis Presley, ale to po sukcesie Gerry and the Pacemakers stał się hymnem drużyny FC Liverpool. Teraz jest zresztą śpiewany też na wielu innych europejskich stadionach, chociażby szkockiego Celticu czy niemieckiej Borussii Dortmund.

Euro 2016

Oficjalnym hymnem francuskich mistrzostw został utwór najpopularniejszego dzisiaj DJ-a, urodzonego w Paryżu Davida Guetty. Zaśpiewany przez szwedzką wokalistkę Zarę Larsson numer „This One’s for You” ma to, co powoduje, że łatwo może rozbawić publiczność podczas ceremonii otwarcia imprezy, ale też irytować poza nią: przyswajalny, taneczny bit i prosty tekst ze sformułowaniami w stylu: „We’re in this together/ hear our hearts beat together”. Kilka reprezentacji przygotowało też własne hymny. O mocną kompozycję zatroszczył się sztab reprezentacji Walii, która po raz pierwszy awansowała do mistrzostw Europy. Piosenkę „Together Stronger (C’mon Wales)” przygotowała legenda tamtejszej sceny rockowej, zespół Manic Street Preachers. Ich prosta, dynamiczna kompozycja z podobnie mało skomplikowanym tekstem jednak pewnie nie znajdzie się w katalogu najlepszych piłkarskich hymnów. Tak jak numer francuskiej grupy Skip The Use dla drużyny Didiera Deschampsa. Ich cover przeboju amerykańskiej legendy rocka Kiss z końca lat 70. „I Was Made for Lovin’ You” wywołał sporo kontrowersji, bo zaśpiewany został po angielsku. No i nie jest oryginalną kompozycją. Za to w swoim języku piosenkę przygotowali Zaprešić Boys, znani z nagrywania piłkarskich kompozycji. Ich najnowsza „Pratim put” zachęca chorwacką drużynę do walki na Euro.

U nas nie wybrano oficjalnego hymnu. Gdy popatrzy się na to, jakie kompozycje zostały nieoficjalnymi piosenkami, możemy odetchnąć z tego powodu z ulgą. Oprócz wspomnianego Weekendu mocno do pracy wzięli się raperzy. Po raz kolejny numer na Euro przygotował MC Sobieski. Jego „Polska Walcząca” wzięła udział w konkursie na piosenkę Euro 2012. Teraz wypuścił równie patriotyczny lirycznie hymn piłkarski z rycerzami (zarówno w tekście, jak i klipie) i husarią. Z mniejszym rozmachem podszedł do tematu Popek z Gangu Albanii. Stojąc na prowizorycznym boisku między blokami z drinkiem w ręku, rapuje w „Gdzie jesteś Tato Stary” m.in. o opijaniu zwycięstw naszej reprezentacji. Wątek alkoholowy poruszył też zespół Video w napisanej wraz ze słuchaczami pewnego radia piosence „Miliony serc”. Wspólną piosenkę na Euro mieli też przygotować folkowy Future Folk oraz ukraiński Kozak System. Niestety do tej pory jej nie poznaliśmy. Tak jak piosenki na Euro 2016 skomponowanej przez Zenka Martyniuka z Akcentu. Choć on sam tego nie zapowiadał, kompozycji domagało się niemal sześć tysięcy fanów na specjalnym profilu na portalu społecznościowym „Chcemy, żeby Zenek Martyniuk skomponował utwór dla polskiej reprezentacji na Euro 2016”.

O piosenkach zagrzewających Glika, Grosickiego i spółkę i tak zapomnimy, kiedy w niedzielę wyjdą na swój pierwszy mecz na mistrzostwach z Irlandią Północną. Czy to był udany dla nas turniej, będzie można poznać po tym, gdy po ostatnim meczu piłkarze będą śpiewali w szatni przebój Akcentu albo Weekendu. Jeżeli tak mają celebrować dobry wynik, to nie będę się wcale wstydził śpiewania z nimi Zenka Martyniuka.